W zeszłym tygodniu nie było SZF, bo po pierwsze byłem w rozjazdach, a po drugie miałem mało czasu, żeby zaplanować jakąś wcześniejszą publikację, z czego dość często korzystam.
Wyjazd był bardzo intensywny oraz najeżony różnej maści atrakcjami. Ruszyłem z Bydgoszczy w czwartek po północy, by wczesnym świtem dojechać do Kamieńca Ząbkowickiego, nad którym góruje pałac Marianny Orańskiej.Następnie przemieściłem się do Bielawy oraz Dzierżoniowa, a stamtąd spacerem w deszczu do pałacu Nowizna, gdzie Kamila Szybalska wyprawiała trzydzieste urodziny oraz kolejną edycję sanatoryjnych ekscesów.Po hucznym wieczorze oraz wypełnionym sesjami zdjęciowymi piątku, późnym popołudniem śmigałem do Warszawy.Sobota była dniem komiksowym, ponieważ tradycyjnie o tej porze roku odbywały się Międzynarodowe Targi Książki, a wraz z nimi Komiksowa Warszawa.sobota, 24 maja 2025
Wyjątkowo zimny maj
sobota, 10 maja 2025
sobota, 3 maja 2025
sobota, 22 marca 2025
Śnieżyczkowe nowalijki
Kontynuując wątek dyptykowy, tym razem wiosenne przebiśniegi uchwycone w rezerwacie Śnieżynka.
Pozował Kamil.
sobota, 1 marca 2025
niedziela, 29 grudnia 2024
piątek, 7 sierpnia 2020
R.I.P. Robert
Oficjalnie poznaliśmy się na początku czerwca, gdy poprosiłem go o zrobienie zdjęcia w projekcie ofelionowym.
Był bardzo zestresowany zaistniałą sytuacją, że obcy, nagi facet, prosi go o cyknięcie fotki jakimś dziwnym aparatem, gdy ten będzie udawał trupa leżącego gdzieś w zalanej Wisłą trawie, jednak dzielnie podołał zadaniu, a w trakcie późniejszej rozmowy, nawiązała się niezobowiązująca znajomość naturystyczna.
Tak. Spotkaliśmy się na dzikiej, fordońskiej plaży naturystycznej, Właściwie to widywaliśmy się już rok wcześniej, ale wtedy chyba zaczynał swoją "przygodę" z golizną w naturze, bo był tak wystraszony, że nawet cześć nie był w stanie odkiwać i kryjąc się za rowerem, nerwowo wciągał majtki gdy widział, że ktoś patrzy.
Bawiło mnie to.
Przy bliższym poznaniu okazał się niezwykle miłym, ciekawym oraz inteligentnym rozmówcą. Pracownik poczty, z wiadomych przyczyn był bardzo zdenerwowany pseudowyborami prezydenckimi. Żona pracująca w moim zawodzie, ale w innym szpitalu, z którą pod koniec czerwca obchodził rocznicę ślubu. Dwójka nastoletnich dzieci (córka i syn), z których był bardzo dumny.
W sumie przez te dwa miesiące spotkaliśmy się kilka razy i korzystając z okazji, że już był przyuczony do obsługi Polaroida, za każdym razem "wykorzystywałem" go do robienia zdjęć.
Ostatni raz widzieliśmy się w połowie lipca. Później zaczynał urlop i wybierał się z rodziną nad morze.
Korzystając z wolnego popołudnia i pięknej pogody, dzisiaj także wypoczywałem nad rzeką. W pewnym momencie podszedł do mnie inny znajomy plażowicz, pytajać czy wiem coś o tym, że osoba bywająca tutaj, niedawno utopiła się w Sarbinowie i wczoraj odbył się jej pogrzeb w Fordonie. Chwilę później doznałem silnego uczucia deja vu, że niedawno niepokoiłem się przedłużającą się nieobecnością Roberta, po czym pojawił się nagle roześmiany i skarcił mnie za takie myśli.
Nie zastanawiając się wsiadłem na rower i pojechałem na cmentarz, znalazłem świeży grób i wszystko co mi o sobie powiedział się zgadzało.
Jakbym dostał obuchem w potylicę. Usiadłem na pobliskiej ławce i zalałem się łzami, głównie z powodu całej niesprawiedliwości życia i śmierci.
Robert w moim życiu był zaledwie meteorem, który zjawił się tylko na chwilę.
To nic, że na nagrobku widnieje zupełnie inne imię. Pod tamtym był kochającym synem, bratem, mężem i ojcem. W mojej pamięci zostanie uśmiechniętym, ciągle wystraszonym swoją nagością rówieśnikiem, współplażowiczem i rozmówcą.
Powyższe zdjęcie wystalkowałem z jego profilu fejsbukowego, będące jego pierwszym profilowym.
Póki co mam niewielkie doświadczenie w żegnaniu bliskich i znajomych. Odeszli moi dziadkowie, ciocia którą ledwo znałem, Andrzej Bersz jako przykład znanej i lubianej postaci, która gaśnie zbyt szybko, szwagierka mojego brata, osieracająca trójkę dzieci, w pamieć wryła mi się nagła śmierć na białaczkę salowego z poprzedniej pracy, bo to ona dobitnie uzmysłowiła mi jak ulotne jest życie. Tragiczna śmierć Roberta przypomniała mi tamte uczucia i fakt, że bardzo łatwo przywiązuję się do ludzi, natomiast niezwykle trudno godzę się z ich stratą.
Byłbym beznadziejnym przypadkiem Nieśmiertelnego.
niedziela, 5 kwietnia 2020
środa, 27 listopada 2019
Tęczowy rusek nad Morzem Północnym
poniedziałek, 9 września 2019
Drugie spotkanie z B.

r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



