poniedziałek, 21 września 2026

Wystrugany życiorys

Ostatnio dość sporo robię w drewnie i taka mnie myśl naszła (niezbyt nowatorska), że to dość wdzięczna analogia życia, które z mozołem przycinamy, impregnujemy, rzeźbimy, szlifujemy, inkrustujemy, a i tak czasem bywa porąbane.
Jakub Kwiatkowski skrawki swojego życia przedstawił w autobiograficznym komiksie "Strugliny", gdzie snując rysunkową opowieść, co jakiś czas struga ołówek, albo wariata, gdyż tenże przedmiot stanowi również nos bohatera, który niczym drewniany chłopiec Pinokio, marzy o tym aby zostać prawdziwym człowiekiem. Być może cała opowieść została po prostu wyssana z pencil'a, a bohater łże niczym przybrany syn Gepetta, więc musi skracać ten rosnący od ściemy nosek. Nasuwa się pytanie kogo okłamuje? Czytelnika, swoich bliskich, a może sam siebie...?
Moim zdaniem ta historia jest bardzo szczera!!! Czasem idą drzazgi, które boleśnie wbijają się pod skórę, czasami lecą paprochy wpadając do oczu, więc te zaczynają łzawić, czasem przyjemnie się tli, dając odrobinę ciepła, a czasem spektakularnie płonie paląc na popiół. Fragmenty życia przedstawione w częstych retrospekcjach, narysowane są różnymi stylami oraz technikami, od dziecięcych bazgrołów kredką, poprzez ołówkowy szkic, rysunek techniczny, po malarskie impresje.
To rysunkowe opowiadanie jest zdecydowanie jednym z najlepszych polskich komiksów wydanych w tym roku, absolutną topką krajowych obyczajówek oraz queerową (o)powieścią graficzną na światowym poziomie!!! Śmiem podejrzewać, że haniebny nakład 300 egzemplarzy jest sprytnym posunięciem wydawniczym, gdyż Mandioca po szybkim wyprzedaniu na pniu wszystkich egzemplarzy, wyrzeźbi drugie wydanie z ekstra bonusami oraz dodatkową historią.

sobota, 5 września 2026

Nigdy w życiu!

Przez ostatnie dni cała plotkarska Polska żyła dramą związaną z brakiem Joasi Jabłczyńskiej jako Tosi, w kontynuacji polskiej komedii romantycznej "Nigdy w życiu!", która jak na polskie standardy była bardzo dobrą produkcją. Przy okazji przypomniała mi się pewna sesja zdjęciowa, o której wspominałem w tym miejscu. 

Miał być to kalendarz dla czasopisma "Gala", gdzie znane celebrytki występowały w towarzystwie mniej lub bardziej nagich mężczyzn. Dzięki temu miałem okazję pozować razem ze wspomnianą wyżej aktorką, która prywatnie okazała się niezwykle sympatyczną, ciepłą i miłą osobą, odwożąc mnie nawet po robocie swoim autem do centrum Warszawy na pociąg.
Autorem zdjęć jest Adam Balcerek pseudonim Black, również mega zajebisty typ człowieka.
To wszystko przypomniało mi też, że miałem wrócić do regularnego publikowania zdjęć w cyklu Saturday Zbok Fever i co... jak zwykle brak czasu oraz zarobiony jestem, ale właśnie zacząłem urlop... letni.
Niestety pamięć już nie ta, zatem kompletnie nie pamiętam jak nazywali się współmodel, ekipa realizacyjna czy "celebrytki" z jeszcze jednej fotki.