wtorek, 28 lipca 2026

Aktywna prokrastynacja

Dom nad jeziorem stoi... Jego wykańczanie również. Znaczy coś tam zostało zrobione, ale nie w takim tempie, w jakim bym sobie życzył. Zamiast robić cokolwiek maluśkimi kroczkami, prokrastynuję dookoła głównego tematu, czyli dokończyłem szklane ściany pod domkiem letniskowym, dbam o ogródek i kwiatki, poprawiam i reperuję jeziorne nabrzeże. 
Dzisiaj wybiórczo pieliłem pole, czyli wyrywałem dwa gatunki roślin, a zostawiałem całą resztę "chwastów", żeby się rozsiewała i wzmacniała, tworząc przez kolejne lata namiastkę kwietnej łąki. Przez cały dzień ogarnąłem zaledwie ułamek całego pola, a zebrane "plony" posłużyły do swoistego faszynowania drogi dojazdowej.
 

sobota, 4 lipca 2026

Alcoholic Memorial Wall


Mój tata był alkoholikiem.

Na szczęście kompletnie niegroźnym. Po prostu lubił sobie dziabnąć, najlepiej w towarzystwie. Pod wpływem nie był obcesowy, chamski, czy agresywny. Jak już zatankował pod korek, szedł grzecznie lulu do łóżka.

Dziadek po kądzieli pił zawodowo, bo był gorzelnianym, dziadka po mieczu nie przypominam sobie z kieliszkiem czy kufelkiem, ale synowie, czyli mój ojciec i jego brat alkoholizowali się dość często i regularnie.

Z pustych butelek jakie po tatku zostały, wymurowałem trzy ściany. Białą, zieloną i brązową, a jeszcze sporo (chyba większa połowa) materiału została. 
Część "cegiełek" jest również moim udziałem. Od roku nie piję! Nie rzuciłem kompletnie, bo w tym czasie były trzy upojne epizody.
Nie starałem się budować jakoś specjalnie ładnie, ściany są krzywe (momentami nawet bardzo), butelki brudne, a część z nich popękana. 
Jaki nałóg, taki memoriał.