sobota, 4 lipca 2026

Alcoholic Memorial Wall


Mój tata był alkoholikiem.

Na szczęście kompletnie niegroźnym. Po prostu lubił sobie dziabnąć, najlepiej w towarzystwie. Pod wpływem nie był obcesowy, chamski, czy agresywny. Jak już zatankował pod korek, szedł grzecznie lulu do łóżka.

Dziadek po kądzieli pił zawodowo, bo był gorzelnianym, dziadka po mieczu nie przypominam sobie z kieliszkiem czy kufelkiem, ale synowie, czyli mój ojciec i jego brat alkoholizowali się dość często i regularnie.

Z pustych butelek jakie po tatku zostały, wymurowałem trzy ściany. Białą, zieloną i brązową, a jeszcze sporo (chyba większa połowa) materiału została. 
Część "cegiełek" jest również moim udziałem. Od roku nie piję! Nie rzuciłem kompletnie, bo w tym czasie były trzy upojne epizody.
Nie starałem się budować jakoś specjalnie ładnie, ściany są krzywe (momentami nawet bardzo), butelki brudne, a część z nich popękana. 
Jaki nałóg, taki memoriał.