Ten rok minął bardzo szybko i dość sporo wydarzyło się w tym czasie. Nie ma już kotki Agaty, Fiona i Shrek nauczyli się sporo ogłady przez ten czas, a "królowa" to nawet sama zaczęła spontanicznie wchodzić do wody!!! Co prawda robiliśmy to stopniowo, gdy rzucałem jej patyk coraz dalej od brzegu. W tym czasie jej syn patrzył na to z pogardą, w bezpiecznej odległości około 50 metrów od jeziora. Na początku roku dostałem wypowiedzenie najmu lokum w Fordonie, po dwudziestu latach mieszkania w tym miejscu. Zatem siłą rzeczy muszę zintensyfikować prace wykończeniowe domku po tacie, żeby z końcem roku zamieszkać tu na stałe. Niedawno skończyłem edukować się na specjalizacji pielęgniarskiej i teraz czeka mnie tylko jesienny egzamin państwowy. Rozważam zmianę pracy, skoro ostatnia rzecz (mieszkanie) jaka mnie trzymała w Juraszu właśnie się kończy.
Zatem wszystko wskazuje, że na półwiecze życia czekają mnie spore zmiany... Pożyjemy... Zobaczymy...
