Ktoś mógłby się w tych wydarzeniach dopatrywać znaków-sraków, ja wolę powiedzieć jebło to jebło, na chuj drążyć, karawana jedzie dalej, a na horyzoncie majaczą nowe krajobrazy, które być może są szarymi mirażami, albo zbliżającą się Apokalipsą, skoro komiks o nim wylądował najdalej.
piątek, 19 czerwca 2026
Efekt Fiony
Gdy rano wstawałem do pracy, Fiona przebudziła się i zeskakując z fotela, aby przenieść się do pokoju Kaśki zrzuciła kocyk, którym była przykryta, ten pociągnął za sobą pluszaka Sticha, który spadając wprawił w ruch psią piłeczkę, ta potoczyła się przez cały pokój wpadając na rolkę stretchu, a ona upadając przewróciła kartony, te z kolei wyprowadziły z równowagi dwie wieże ułożone z hachettowych kolekcji komiksowych Marvela oraz DC... Jak to wszystko upadło i hukło, to miałem wrażenie, że jednak nastąpiła katastrofa budowlana, zarywając podłogę od ciężaru tych wszystkich woluminów, a niebo (znaczy sufit) spadł sąsiadom na głowy. Klasyczny EFEKT MOTYLA, tylko że na poczet tego wpisu ociupinkę go ubarwiłem.W mojej egzystencji właśnie następują zmiany, o czym wspominałem już wcześniej. Moją strategią życiową jest płynięcie z nurtem życia, choć jakieś ostatnie dwadzieścia lat to była raczej stagnacja w coraz bardziej zabagnionym bajorze... No i teraz mogę sobie pogdybać, kiedy nastąpił ten efemeryczny trzepot motylich skrzydełek, powodujący przerwanie tamy, a to akurat nastąpiło w dniu śmierci taty.Może to było zaproszenie koleżanek na działkową imprezę, a gdy jej termin się zbliżał, u taty zdiagnozowano raka prostaty. Może parę lat wcześniej jak ojciec wylądował na świeckim SORze z krwawiącymi wrzodami żołądka. Może parę miesięcy później gdy spłonął jego holenderski domek, a osoba organizująca zbiórkę pieniędzy na jego odbudowę, przywłaszczyła całą zebraną sumę. Może to nastąpiło gdy poznałem ćpuna, alkoholika i seksoholika, który chwilę później trafił na zamknięty odwyk. Chyba, że to była chwila gdy oddziałowa wzięła mnie kiedyś na bok i oznajmiła, że zapisała mnie na specjalizację. Niewykluczone, że owym efektem było ponowne zaproszenie "kur" nad jezioro, aby opić wyleczenie ojcowego nowotworu, by parę tygodni przed balangą ten kipnął nagle i niespodziewanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz