wtorek, 28 lipca 2026
Aktywna prokrastynacja
czwartek, 30 kwietnia 2026
Rzutem na taśmę...
... wrzucam jakiś pościk, żeby choć jeden był w miesiącu kwietniu.
Zapierdalando trwa w najlepsze, dzieje się mnóstwo i choć pomysły na wpisy są, to nie ma kiedy ich produkować. Jednym z nich miał być nawiązujący do bożonarodzeniowego, gdzie opowiadałem o swojej pierwszej choince, która trwała aż do pierwszego dnia wiosny, aby to strojne drzewko spalić jako Marzannę.
Aktualnie jestem na urlopie i ogarniam wiejskie tematy. Porządków po tacie nie ma końca: segregacja przydasi, katalogowanie księgozbioru, wyjadanie resztek po nim. Zima się skończyła, trzeba ukulać opału na kolejną (kupiłem sobie piłę łańcuchową), założyłem miniogródek, załadowałem kompostownik na full, zrobiłem dwa kolejne podejścia, umocniłem groblę nad jeziorem, bo się lekko rozjechała.
Z racji wypowiedzenia po dwudziestu latach mieszkania we Fordonie, muszę hacjendę względnie ogarnąć do końca roku. Powoli zacząłem zwozić rzeczy z miasta tutaj, niedługo zacznę ocieplać pozostałą resztę, a potem kopanie studni, wykończenie łazienki i stworzenie komiksoteki marzeń.
niedziela, 18 stycznia 2026
Downhill convention
czwartek, 1 stycznia 2026
Pamiętny rok i plany na przyszłość
2025 będzie z tych przełomowych, które zapadają w pamięć!!! Ponarzekałem sobie na niego wcześniej, więc teraz pozostaje mi go jedynie bilansowo podsumować, jak to zrobiłem rok temu.
Niestety nie dobiłem do czterech tysięcy kilometrów przejechanych rowerem, choć i tak wynik 3552,7 km plasuje go na drugiej pozycji liczonych od pandemicznego roku. W sumie nie wiem czy jest sens jeszcze to zliczać, bo przerzuciłem się na elektryka, więc jest zdecydowanie lżej, choć staram się jeździć na minimalnym wspomaganiu, a większe włączać pod górkę czy wiatr.
W kinie tym razem byłem trochę mniej razy, bo "tylko" 117. Standardowa dwunastka najlepszych filmów wg kolejności oglądania: Sonic 3, Better Man, Flow, Dog Man, Nosferatu, Mickey 17, Bezcenny pakunek, Ostatnie podróż, Brzydka siostra, Fantastyczna Czwórka, Predator. Większość to animacje, filmy fantastyczne oraz s-f, a największym zaskoczeniem, bo nie dość że poszedłem na niego bez żadnych oczekiwań, raz przełożyłem seans, a fabuła podczas oglądania była bardzo intrygująca to Ostatni wiking.
W ograniczaniu komiksowego nałogu, udało mi się zejść do limitu zakładanego w zeszłym roku, zatem w porównaniu z 2024 wydawałem 500 złotych miesięcznie mniej, a na ten rok będę starał się zejść o kolejną pięćsetkę. Jako komplecista skupię się tylko na tych seriach, które rozpocząłem nabywać, a w nowe wchodzić bardzo świadomie i tak samo z pojedynczymi albumami. Mikrodawkowanie, jak ten odwyk nazwała Kaśka, poskutkowało tym że po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy, nie musiałem się bez przerwy zapożyczać oraz nie żałować na inne rzeczy, które do tej pory sobie odpuszczałem. Zresztą spora część tej nadwyżki, idzie teraz na zwierzyniec oraz eksploatację auta, które zakupiłem na spółkę z mamą.
Prowadzenie od ponad 10 lat rachunkowości, pozwala wychwycić różne tendencje w wydatkach, jak i zaplanować łatanie budżetu. Z takich ciekawszych obserwacji, o 40 zł spadły mi miesięczne wydatki na alkohol, bo od lipca praktycznie nie piję, po części dlatego żeby wspierać w abstynencji Kamila, chociaż bardziej z powodu przyjmowanych (znowu) antydepresantów. Zresztą na zdrowie wydawałem 1500 złotych więcej, ale głównie z powodu zaniedbanego zęba, który trzeba było wyleczyć kanałowo. Ciut mniej wydałem na szeroko pojętą kulturę, ale to raczej nie dziwi z braku na nią czasu. Ponad 100% podskoczyły mi dojazdy na wieśkę (pociągiem i autem), jednak to również nie jest zaskoczeniem, skoro aktualnie żyję na dwa domy. Dobrze, że Kaśka oficjalnie zamieszkała w Fordonie, współdzieląc czynsz oraz opiekując się teraz (w okresie zimowym) zwierzakami.
Sprawy po tacie w większości zostały wyprostowane i w sumie tylko jedna kwestia spędza mi sen z powiek, ale na chwilę obecną jest nie do rozwiązania, więc muszę się z nią po prostu oswoić i próbować znaleźć jakieś wyjście z patowej sytuacji. Prace jako takie ograniczone były do porządkowania i utylizacji "pamiątek" po Heńku, w czym ogromnie pomaga mi Kamil, bo głównie z powodów sentymentalnych nie byłem na siłach, żeby zrobić to samemu. W tym roku chciałbym dokończyć wykończeniówkę domu (ostatecznie zaizolować całość, mieć źródło wody, zrobić łazienkę). Jak starczy sił oraz finansów, to przygotować miejsce na komiksową kolekcję oraz ogródek, a sauna pozostaje jeszcze w sferze marzeń. Dopiero wtedy można zdecydować się na sprowadzenie się tutaj na stałe.
W pracy totalnie bez zmian, a specka nudna jak flaki z olejem i zwykłe zawracanie dupy. Jeszcze tylko pół roku praktyk na różnych oddziałach i jesienią egzamin.
środa, 28 maja 2025
sobota, 24 maja 2025
Wyjątkowo zimny maj
W zeszłym tygodniu nie było SZF, bo po pierwsze byłem w rozjazdach, a po drugie miałem mało czasu, żeby zaplanować jakąś wcześniejszą publikację, z czego dość często korzystam.
Wyjazd był bardzo intensywny oraz najeżony różnej maści atrakcjami. Ruszyłem z Bydgoszczy w czwartek po północy, by wczesnym świtem dojechać do Kamieńca Ząbkowickiego, nad którym góruje pałac Marianny Orańskiej.Następnie przemieściłem się do Bielawy oraz Dzierżoniowa, a stamtąd spacerem w deszczu do pałacu Nowizna, gdzie Kamila Szybalska wyprawiała trzydzieste urodziny oraz kolejną edycję sanatoryjnych ekscesów.Po hucznym wieczorze oraz wypełnionym sesjami zdjęciowymi piątku, późnym popołudniem śmigałem do Warszawy.Sobota była dniem komiksowym, ponieważ tradycyjnie o tej porze roku odbywały się Międzynarodowe Targi Książki, a wraz z nimi Komiksowa Warszawa.sobota, 10 maja 2025
sobota, 3 maja 2025
sobota, 22 marca 2025
Śnieżyczkowe nowalijki
Kontynuując wątek dyptykowy, tym razem wiosenne przebiśniegi uchwycone w rezerwacie Śnieżynka.
Pozował Kamil.
sobota, 1 marca 2025
środa, 1 stycznia 2025
Krótki bilans 2024
W dzienniczku rozpoczętym jeszcze w zeszłym roku, w dzień sylwestrowy zamieściłem króciutkie podsumowanie mijającego 2023, bo z racji pozornego marazmu, nie było zbytnio czego wyliczać. Nie wiem czy to skutek tamtej pisaniny, czy zadziałały inne czynniki, ale tegoroczny bilans zysków (straty pomińmy milczeniem) będzie ciut dłuższy.
Przejechałem rowerem najwięcej odkąd zacząłem szczegółowo liczyć, czyli od 2020 roku. Stuknęło 3826,4 km, więc jak tak dalej pójdzie, być może niedługo przekroczę 4000 km rocznie!
Korzystając z karty Cinema Unlimited, wyciskam z niej MAX!!! Chyba ogranicza mnie tylko czas, który nie jest z gumy. Na wielkim ekranie zobaczyłem 134 seanse, z czego jeden to była sztuka teatralna w kinowym formacie, raz byłem na maratonie filmów Studia Ghibli, więc za jednym zamachem zaliczyłem 4 filmy, kilka filmów obejrzałem po dwa razy, a trzy przeżyłem w formacie 4DX, płatnym dodatkowo. Dwanaście dzieł (tyle co miesięcy w roku) jakie zrobiły na mnie największe wrażenie, to w kolejności pojawiania się na dużym ekranie. Biedne istoty, Przesilenie zimowe, Anatomia upadku, Challengers, Deadpool & Wolverine, Wredne liściki, Bulion, Substancja, Smok Diplodok, Joker 2, Kąpiel diabła oraz Perfect days, który zachwycił mnie najbardziej.
Miało być tak ambitnie z ograniczaniem kompulsywnego kupowania komiksów, a z rachunkowości wychodzi, że cały plan poszedł się jebać i wydałem więcej niż w roku poprzednim. Prawdopodobnie wynika to z tego (tutaj mogę tylko pogdybać, bo nie prowadzę bilansu ilościowego), że choć wydawało mi się iż kupuję mniej komiksów (dlatego kłuły w serduszko te, z których świadomie rezygnowałem), to pewnie wybierałem te droższe, więc pewnie ilość była faktycznie mniejsza, a finalnie wydatek wyszedł większy. Cóż... W przyszłym roku dalsze próby samoograniczania, które mam nadzieję będą bardziej skuteczne.
Powody większego pilnowania budżetu są dwa. Po pierwsze zapisałem się na specjalizację z pielęgniarstwa anestezjologicznego, która niestety jest odpłatna. Pierwszy zjazd był zupełnie bezbolesny, bo odbywał się online, czyli odpalałem prezentacje danego dnia i zajmowałem się swoimi sprawami. Drugi powód to pożyczka jaką wziąłem od pracodawcy i przez najbliższe trzy lata będę ją spłacał. Nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań finansowych, ale niestety sytuacja mnie do tego zmusiła. Może kiedyś będę mógł podzielić się tą historią bardziej otwarcie.
Będąc przy rodzicielskiej działce w tym roku prowadziłem intensywne, ziemno-wodne prace inżynieryjne. Postanowiłem ucywilizować brzeg jeziora, machając szpadlem (2 złamane) od wiosny do jesieni. Zejście do wody od zawsze funkcjonowało tylko poprzez stalowo-drewniany pomost, który po wielu latach i niszczycielskiej sile lodu, totalnie chylił się ku upadkowi, a wielu desek brakowało. Wykarczowałem więc sporą połać trzcin, ale w taki sposób żeby od brzegu mieć zaciszną zatokę, osłoniętą od strony jeziora resztą trzcin, zostawiając tylko wąski przesmyk dla ludzi i łodzi. Pozyskany dzięki temu materiał roślinno-ziemny, wykorzystałem do wyrównania terenu przy samym brzegu, żeby stworzyć wygodne miejsce pod namiot oraz na rozłożenie kocyków. Jednak najwięcej pracy kosztowało zbudowanie grobli w miejsce zdemontowanego pomostu. Jestem baaardzo dumny z tej pracy!!! "Trochę" też pomagałem przy budowie nowego domku taty oraz ogarnianiu infrastruktury wokół. Szpadel, piła i sekator to moje ulubione narzędzia, choć nadal uważam, że jestem majsterkowym melepetą.
poniedziałek, 15 maja 2023
Matka Gaja
wtorek, 9 maja 2023
Flower Power
Widocznie był to fart debiutanta, bo później robiłem kolejne podejścia do tej techniki, ale nic z tego już nie wychodziło, aż do teraz.
poniedziałek, 17 stycznia 2022
MERCURY retrograde & wolf MOON
Właśnie trwa retrogradacja merkurego, a na nocnym niebie jasno świeci wilczy księżyc, jeżeli dołożyć do tego blue monday, to mamy znaki-sraki, czyli teraz albo nigdy.




















r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
r.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)








