2025 będzie z tych przełomowych, które zapadają w pamięć!!! Ponarzekałem sobie na niego wcześniej, więc teraz pozostaje mi go jedynie bilansowo podsumować, jak to zrobiłem rok temu.
Niestety nie dobiłem do czterech tysięcy kilometrów przejechanych rowerem, choć i tak wynik 3552,7 km plasuje go na drugiej pozycji liczonych od pandemicznego roku. W sumie nie wiem czy jest sens jeszcze to zliczać, bo przerzuciłem się na elektryka, więc jest zdecydowanie lżej, choć staram się jeździć na minimalnym wspomaganiu, a większe włączać pod górkę czy wiatr.
W kinie tym razem byłem trochę mniej razy, bo "tylko" 117. Standardowa dwunastka najlepszych filmów wg kolejności oglądania: Sonic 3, Better Man, Flow, Dog Man, Nosferatu, Mickey 17, Bezcenny pakunek, Ostatnie podróż, Brzydka siostra, Fantastyczna Czwórka, Predator. Większość to animacje, filmy fantastyczne oraz s-f, a największym zaskoczeniem, bo nie dość że poszedłem na niego bez żadnych oczekiwań, raz przełożyłem seans, a fabuła podczas oglądania była bardzo intrygująca to Ostatni wiking.
W ograniczaniu komiksowego nałogu, udało mi się zejść do limitu zakładanego w zeszłym roku, zatem w porównaniu z 2024 wydawałem 500 złotych miesięcznie mniej, a na ten rok będę starał się zejść o kolejną pięćsetkę. Jako komplecista skupię się tylko na tych seriach, które rozpocząłem nabywać, a w nowe wchodzić bardzo świadomie i tak samo z pojedynczymi albumami. Mikrodawkowanie, jak ten odwyk nazwała Kaśka, poskutkowało tym że po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy, nie musiałem się bez przerwy zapożyczać oraz nie żałować na inne rzeczy, które do tej pory sobie odpuszczałem. Zresztą spora część tej nadwyżki, idzie teraz na zwierzyniec oraz eksploatację auta, które zakupiłem na spółkę z mamą.
Prowadzenie od ponad 10 lat rachunkowości, pozwala wychwycić różne tendencje w wydatkach, jak i zaplanować łatanie budżetu. Z takich ciekawszych obserwacji, o 40 zł spadły mi miesięczne wydatki na alkohol, bo od lipca praktycznie nie piję, po części dlatego żeby wspierać w abstynencji Kamila, chociaż bardziej z powodu przyjmowanych (znowu) antydepresantów. Zresztą na zdrowie wydawałem 1500 złotych więcej, ale głównie z powodu zaniedbanego zęba, który trzeba było wyleczyć kanałowo. Ciut mniej wydałem na szeroko pojętą kulturę, ale to raczej nie dziwi z braku na nią czasu. Ponad 100% podskoczyły mi dojazdy na wieśkę (pociągiem i autem), jednak to również nie jest zaskoczeniem, skoro aktualnie żyję na dwa domy. Dobrze, że Kaśka oficjalnie zamieszkała w Fordonie, współdzieląc czynsz oraz opiekując się teraz (w okresie zimowym) zwierzakami.
Sprawy po tacie w większości zostały wyprostowane i w sumie tylko jedna kwestia spędza mi sen z powiek, ale na chwilę obecną jest nie do rozwiązania, więc muszę się z nią po prostu oswoić i próbować znaleźć jakieś wyjście z patowej sytuacji. Prace jako takie ograniczone były do porządkowania i utylizacji "pamiątek" po Heńku, w czym ogromnie pomaga mi Kamil, bo głównie z powodów sentymentalnych nie byłem na siłach, żeby zrobić to samemu. W tym roku chciałbym dokończyć wykończeniówkę domu (ostatecznie zaizolować całość, mieć źródło wody, zrobić łazienkę). Jak starczy sił oraz finansów, to przygotować miejsce na komiksową kolekcję oraz ogródek, a sauna pozostaje jeszcze w sferze marzeń. Dopiero wtedy można zdecydować się na sprowadzenie się tutaj na stałe.
W pracy totalnie bez zmian, a specka nudna jak flaki z olejem i zwykłe zawracanie dupy. Jeszcze tylko pół roku praktyk na różnych oddziałach i jesienią egzamin.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz