sobota, 7 czerwca 2025
Moda Polska
sobota, 29 marca 2025
Michałowicka Para Młoda
Potem to już była sesja za sesją, z jedną i drugą panią!
sobota, 22 lutego 2025
Ostentatio Genitalium
Wiosną 2011 roku zaproponowałem Kaśce wyzwanie artystyczne, podczas realizacji którego musieliśmy daleko wyjść ze strefy komfortu. Ona zmierzyć się z wielkim formatem dzieła oraz olejną techniką, ja z pełną nagością w stanie podniecenia. Dopiero po niecałych dwóch latach Kaśka chwyciła za ten... miecz i śmiało zaczęła się chwalić postępami nad pracą, okraszając to oczywiście swoim bełkotem, potem prezentując detale szczegółowego szkicu oraz cały szkic w pełnej krasie.
Ten projekt jest dla mnie bardzo ważny oraz osobisty, czemu dałem wyraz w dedykowanym jemu wpisie. Swoim zwyczajem już wcześniej zostawiałem na blogu tropy, że coś ważnego się rodzi, a pochwalenie się tym dzieciątkiem, zostało czasowo dopasowane pod premierę filmu, który totalnie mnie zmiażdżył. Film oraz projekt były profetyczne, bo okazało się, że tytułowym wstydem nie są okazywane emocje, tylko depresja dopadająca mnie chwilę później na parę długich, mrocznych lat, a rozrzucone gdzieniegdzie ziarenka w postaci tagu (to blogowa wersja współczesnego hasztagu) WSTYD, zostały tutaj na dłużej i kiełkowały w kolejne wpisy i niechlubne rocznice.Z racji tego, że blog Kimonka jest martwy jak jego/jej deadname, olbrzymia ilość linków w starych wpisach prowadzi w próżnię. Na szczęście przed kasacją swoich wypocin, udało mi się ubłagać Kaśkę, żeby wspólne rzeczy HamKidowe eksportować na dedykowanego bloga. Co prawda nie aktualizowałem archiwalnych linków (za dużo roboty), ale przynajmniej teraz mogę odsyłać zainteresowanych do odpowiednich wpisów. Jednym z nich jest całościowa prezentacja obrazu oraz jego szczegółów.Do teraz zachodzę w głowę, skąd wziął się ten zielony maziaj? Natomiast w tej opowieści dochodzę do smutnego finału, ponieważ nigdy nie ujrzałem w realu ani szkicu, ani tym bardziej obrazu, który choć jest zaliczany do radosnej twórczości hamkidowej, to jednak był robiony na zamówienie! Zatem Artystka nie wywiązała się ze zobowiązań wobec Klienta, gdzie kasę za wykonane dzieło miała otrzymać podczas jego przekazania. Coś tam mataczyła, że nie jest zadowolona z końcowego efektu, choć ja byłem, malunek przeleżał długie lata, zwinięty w rulon na przemyskiej prerii i podobno zaginął w pomroce dziejów.Wody w Wiśle tyle upłynęło, że już na spokojnie oraz bez zbędnej egzaltacji mogę opublikować jedno zdjęcie, które można traktować jako post scriptum całej historii. Wiedząc, że nie ma najmniejszych szans na otrzymanie od Kaśki zamówionego obrazu, postanowiłem powtórzyć ten sam motyw przed obiektywem fotograficznym. Siedząc już od dłuższego czasu w środowisku fotografii artystycznej, rozglądałem się za osobą, z którą mógłbym się podzielić tym projektem. Żeby koncept był zbliżony do malarskiego pierwowzoru, chciałem aby obraz utrwalić analogowo w wielkim formacie. Dodatkowo fotograf powinien nie bać się męskiej nagości, jeszcze w wersji bardzo erotycznej, a ja musiałem tej osobie bardzo ufać, wierząc że nie zrobi ona żadnych niemiłych rzeczy z gotową fotografią (publikować w dziwnych miejscach, pokazywać osobom postronnym czy sprzedawać odbitki bez wcześniejszego uzgodnienia). Ostatecznie padło na Renatę Młynarczyk, z którą poznaliśmy się na moim pierwszym plenerze w Michałowicach i już od tamtego momentu bardzo między nami zaiskrzyło, a każde kolejne spotkanie owocowało rewelacyjnymi kadrami. Zapodałem temat, który oczywiście został podchwycony bez mrugnięcia okiem, bo jest między nami autentyczna chemia i rewelacyjny flow. Wiedząc w jakim medium będziemy pracować, zaproponowałem żeby zdjęcie zostało zrobione w potrójnej ekspozycji, czyli en face (jak w oryginale) oraz z dwóch profili. Oczywiście była to transakcja wiązana, czyli ona realizuje mój pomysł, a ja dla niej zabawiam się fetyszowymi zabawkami oraz fristajlujemy w jej olbrzymim studiu.
Po czterech latach od publikacji kaśkowego obrazu, mamy luty 2016 roku, pojawiłem się w krakowskich włościach Renaty. Ona rozkłada swój wielki aparat, ja rozbieram do rosołu i jedziemy z tym koksem!!! Okazało się, że była to najtrudniejsza (do tej pory) sesja zdjęciowa, w jakiej brałem udział, bo mnie stres zjadł. Najpierw zaczynamy klasycznie. Staję w wyznaczonym miejscu, Renia ustawia kadr, ostrzy, stawiam farfocla do pionu, ona znowu ostrzy, bo wyjść z głębi ostrości przy tym obiektywie bardzo łatwo, a mi w tym czasie faja więdnie, no to zaczynamy od nowa. Chuja nam nie idzie, a kadry trzeba pstyknąć TRZY!!! Zmieniamy zasady! Renia ustawia ostrość i odchodzi od aparatu żeby mnie nie stresować, ja przy porno z telefonu, mozolnie walę konia, starając się nie ruszyć z miejsca, gdy ten jest gotowy wołam JUŻ!!! Ona dobiega, wyzwala migawkę, pierwszy kadr zrobiony, a w kroku znowu flak. Powtarzamy cały scenariusz jeszcze dwa razy. Upociłem się jak Łysek w kopalni! Jedno zdjęcie, w potrójnej ekspozycji robiliśmy prawie godzinę!!! Przynajmniej wiem, że do pornoli (pomijając mikre warunki) kompletnie się nie nadaję.
Podczas kolejnej wizyty u Renaty, podarowała mi wywołane, wielkoformatowe fotografie!!! WOW!!!piątek, 13 sierpnia 2021
Rok 1984
Ostatnio cofamy się w czasie w zastraszajacym tempie, więc orwellowski 1984 rok puka do polskich bram.
wtorek, 17 listopada 2020
Nietypowy prezent urodzinowy
Jako pierwsze podesłałem mu zdjęcie opublikowane tutaj w setnym odcinku Saturday Zbok Fever. Darzę je dużym sentymentem, ze względu na cały wachlarz emocji, które malują się na mojej twarzy, za naturalność (nie pozuję tylko po prostu jestem), no i sam fakt, że od tej sesji zaczęła się cała moja przygoda z modelingiem.
Drugie zdjęcie powstało dwa lata temu na Korfu. Autorem jest Paweł "Amos" Szenk, którego zmagania z męską materią opisałem w tym wpisie.
Od naszego pierwszego razu zrobił ogromny progres w tym temacie, a tutaj dodatkowo pięknie zagrały warkoczyki uplecione przez moją kuzynkę oraz fakt, że ten plener był moim pożegnaniem z intensywnym pozowaniem, więc przed nim "trochę" podrzeźbiłem się na siłowni.Z ostatnim zdjęciem, które powstało pięć lat temu, na plenerze w Michałowicach, miałem trochę przygód na maxmodels, gdzie regulamin jest totalnie popierdolony, a to czy foto może być tam opublikowane, zależy od widzimisię moderatorów. Zamysł tutaj jest taki, że prezentowany na nim płaszcz, należący do Hanki Podrazy jest bardzo ekskluzywny, a poza parkowego zboczeńca, ekshibicjonisty, ma na celu ekspozycję markowej metki. Wrzuciłem tą fotografię na rzeczony serwis, natomiast moderacja je usunęła, twierdząc że narusza regulamin. Poszło o widoczne genitalia. Po kilkukrotnej przepychance publikacyjno-mailowej, gdzie argumentowałem, że na stronie jest pełno zdjęć kobiet, które są dużo bardziej obsceniczne, dostałem bana, by na drugi dzień mój profil wyróżniono portfoliem tygodnia, a ja w żaden sposób nie mogłem się do tego odnieść, bo byłem zablokowany.
Autorką jest Renata Młynarczyk, a z tym samym zespołem zrobiliśmy wtedy nietypową sesję bożonarodzeniową.piątek, 19 czerwca 2020
Wielkoformatowa rozbieranka
Miało być w podobnym stylu jak poprzednio, czyli łóżkowy sensual, a wyszła gra wstępna w wystudiowanych pozach, przed wielkoformatowym aparatem.
niedziela, 29 grudnia 2019
Palec boży
![]() |
| Daria Matczuk |
![]() | |
| foto Piotr Radecki, dłonie Robert Górka oraz Marcin Lech |
![]() |
| foto Renata Młynarczyk, wdzianko Hanka Podraza |
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)









































