Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RM. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 czerwca 2025

Moda Polska

Zaczął się Miesiąc Dumy, więc na początek dość nietypowo... gdzie dumnie prężę się niczym rasowy ekshibicjonista parkowy tylko, że zamysł tego aktu jest dość przewrotny. Otóż na zimową edycję michałowickiego eventu, przyjechała jedna z najbardziej topowych, polskich kostiumografek - Hanka Podraza i przywiozła "tony" obłędnych ciuchów, a wśród nich ten przepiękny prochowiec z kultowej marki Mody Polskiej. Robiąc to zdjęcie chodziło głównie o wyeksponowanie pięknej, kraciastej podszewki, a w szczególności metki produktu. 
Z tą fotografią wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia. Otóż swego czasu bardzo mocno udzielałem się na portalu Maxmodels, gdzie teoretycznie cenzura dotyczy treści stricte pornograficznych, a nie aktów. Opublikowałem to zdjęcie, uznając je jako zwyczajny akt i w dość szybkim tempie zostało ono usunięte przez wszechmogącą administrację, pod pretekstem łamania regulaminu. Jako, że jestem dość uparty i złośliwy, jeżeli wiem iż mam rację, opublikowałem je ponownie, znowu zostało usunięte, więc po raz kolejny zrobiłem to samo, przy okazji uzasadniając, że na portalu wisi od groma podobnych zdjęć, tylko w wykonaniu kobiecym. Dyskusji nie było! Otrzymałem tygodniowego bana, a dzień później mój profil otrzymał wyróżnienie jako Portfolio Tygodnia! Nijak nie mogłem się odnieść do spływających tam gratulacji, bo... BAN.

Fotografowała niezastąpiona Renata Młynarczyk!!!

sobota, 29 marca 2025

Michałowicka Para Młoda

Z Renią Młynarczyk (tą od fotograficznej wersji Wstydu) poznaliśmy się podczas mojego pierwszego pobytu na słynnym plenerze fotograficznym w Michałowicach, gdzie powstało marynarskie zdjęcie. To również na tym evencie poznałem zjawiskową białorusinkę Kate Ri, która obecnie jest rozrywaną fotomodelką, a kilka lat później cyknąłem z nią polaski na Korfu.

No więc dosłownie parę chwil przed prezentowaną teraz sesją, pozowaliśmy wspólnie (również w akcie) innemu fotografowi, zatem jak przyszła Renia z propozycją, to była lekko zaskoczona, że już wspólnie wyginaliśmy śmiało ciała.

Mamy sierpień 2015 roku, trzeba wtargać ten ciężki, renatowy sprzęt analogowy w góry (oczywiście robiłem za muła), rozebrać się do rosołu i odegrać zakochaną parę. To była czysta przyjemność, w miłych warunkach pogodowych!!!
Potem to już była sesja za sesją, z jedną i drugą panią!

sobota, 22 lutego 2025

Ostentatio Genitalium

Zupełnie niedawno dowiedziałem się o pewnym wstydliwym epizodzie sztuki sakralnej. Otóż w koncepcie chodziło o to, żeby uczłowieczyć Jezusa poprzez eksponowanie jego siusiaka. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, niestety zaorano go podczas soboru trydenckiego. Teraz można już tylko sobie pogdybać, czy jakby trend nadal funkcjonował, to nagość byłaby takim tabu? Ten blog jest swoistym gabinetem terapeutycznym dla samego autora oraz czytelników, służącym oswajaniem tego tematu, choć pewnie ktoś inny może stwierdzić, że to celowe epatowanie oraz szokowanie.

Wiosną 2011 roku zaproponowałem Kaśce wyzwanie artystyczne, podczas realizacji którego musieliśmy daleko wyjść ze strefy komfortu. Ona zmierzyć się z wielkim formatem dzieła oraz olejną techniką, ja z pełną nagością w stanie podniecenia. Dopiero po niecałych dwóch latach Kaśka chwyciła za ten... miecz i śmiało zaczęła się chwalić postępami nad pracą, okraszając to oczywiście swoim bełkotem, potem prezentując detale szczegółowego szkicu oraz cały szkic w pełnej krasie.

Ten projekt jest dla mnie bardzo ważny oraz osobisty, czemu dałem wyraz w dedykowanym jemu wpisie. Swoim zwyczajem już wcześniej zostawiałem na blogu tropy, że coś ważnego się rodzi, a pochwalenie się tym dzieciątkiem, zostało czasowo dopasowane pod premierę filmu, który totalnie mnie zmiażdżył. Film oraz projekt były profetyczne, bo okazało się, że tytułowym wstydem nie są okazywane emocje, tylko depresja dopadająca mnie chwilę później na parę długich, mrocznych lat, a rozrzucone gdzieniegdzie ziarenka w postaci tagu (to blogowa wersja współczesnego hasztagu) WSTYD, zostały tutaj na dłużej i kiełkowały w kolejne wpisy i niechlubne rocznice.

Z racji tego, że blog Kimonka jest martwy jak jego/jej deadname, olbrzymia ilość linków w starych wpisach prowadzi w próżnię. Na szczęście przed kasacją swoich wypocin, udało mi się ubłagać Kaśkę, żeby wspólne rzeczy HamKidowe eksportować na dedykowanego bloga. Co prawda nie aktualizowałem archiwalnych linków (za dużo roboty), ale przynajmniej teraz mogę odsyłać zainteresowanych do odpowiednich wpisów. Jednym z nich jest całościowa prezentacja obrazu oraz jego szczegółów.

Do teraz zachodzę w głowę, skąd wziął się ten zielony maziaj? Natomiast w tej opowieści dochodzę do smutnego finału, ponieważ nigdy nie ujrzałem w realu ani szkicu, ani tym bardziej obrazu, który choć jest zaliczany do radosnej twórczości hamkidowej, to jednak był robiony na zamówienie! Zatem Artystka nie wywiązała się ze zobowiązań wobec Klienta, gdzie kasę za wykonane dzieło miała otrzymać podczas jego przekazania. Coś tam mataczyła, że nie jest zadowolona z końcowego efektu, choć ja byłem, malunek przeleżał długie lata, zwinięty w rulon na przemyskiej prerii i podobno zaginął w pomroce dziejów.
WALIĆ TO!!!

Wody w Wiśle tyle upłynęło, że już na spokojnie oraz bez zbędnej egzaltacji mogę opublikować jedno zdjęcie, które można traktować jako post scriptum całej historii. Wiedząc, że nie ma najmniejszych szans na otrzymanie od Kaśki zamówionego obrazu, postanowiłem powtórzyć ten sam motyw przed obiektywem fotograficznym. Siedząc już od dłuższego czasu w środowisku fotografii artystycznej, rozglądałem się za osobą, z którą mógłbym się podzielić tym projektem. Żeby koncept był zbliżony do malarskiego pierwowzoru, chciałem aby obraz utrwalić analogowo w wielkim formacie. Dodatkowo fotograf powinien nie bać się męskiej nagości, jeszcze w wersji bardzo erotycznej, a ja musiałem tej osobie bardzo ufać, wierząc że nie zrobi ona żadnych niemiłych rzeczy z gotową fotografią (publikować w dziwnych miejscach, pokazywać osobom postronnym czy sprzedawać odbitki bez wcześniejszego uzgodnienia). Ostatecznie padło na Renatę Młynarczyk, z którą poznaliśmy się na moim pierwszym plenerze w Michałowicach i już od tamtego momentu bardzo między nami zaiskrzyło, a każde kolejne spotkanie owocowało rewelacyjnymi kadrami. Zapodałem temat, który oczywiście został podchwycony bez mrugnięcia okiem, bo jest między nami autentyczna chemia i rewelacyjny flow. Wiedząc w jakim medium będziemy pracować, zaproponowałem żeby zdjęcie zostało zrobione w potrójnej ekspozycji, czyli en face (jak w oryginale) oraz z dwóch profili. Oczywiście była to transakcja wiązana, czyli ona realizuje mój pomysł, a ja dla niej zabawiam się fetyszowymi zabawkami oraz fristajlujemy w jej olbrzymim studiu.

Po czterech latach od publikacji kaśkowego obrazu, mamy luty 2016 roku, pojawiłem się w krakowskich włościach Renaty. Ona rozkłada swój wielki aparat, ja rozbieram do rosołu i jedziemy z tym koksem!!! Okazało się, że była to najtrudniejsza (do tej pory) sesja zdjęciowa, w jakiej brałem udział, bo mnie stres zjadł. Najpierw zaczynamy klasycznie. Staję w wyznaczonym miejscu, Renia ustawia kadr, ostrzy, stawiam farfocla do pionu, ona znowu ostrzy, bo wyjść z głębi ostrości przy tym obiektywie bardzo łatwo, a mi w tym czasie faja więdnie, no to zaczynamy od nowa. Chuja nam nie idzie, a kadry trzeba pstyknąć TRZY!!! Zmieniamy zasady! Renia ustawia ostrość i odchodzi od aparatu żeby mnie nie stresować, ja przy porno z telefonu, mozolnie walę konia, starając się nie ruszyć z miejsca, gdy ten jest gotowy wołam JUŻ!!! Ona dobiega, wyzwala migawkę, pierwszy kadr zrobiony, a w kroku znowu flak. Powtarzamy cały scenariusz jeszcze dwa razy. Upociłem się jak Łysek w kopalni! Jedno zdjęcie, w potrójnej ekspozycji robiliśmy prawie godzinę!!! Przynajmniej wiem, że do pornoli (pomijając mikre warunki) kompletnie się nie nadaję.

Podczas kolejnej wizyty u Renaty, podarowała mi wywołane, wielkoformatowe fotografie!!! WOW!!!
Tym wpisem reaktywuję cykl Saturday Zbok Fever, w którym postaram się w miarę regularnie, co sobotę wrzucić jakąś aktową sesję, w której występuję jako model albo fotograf.

piątek, 13 sierpnia 2021

Rok 1984


Ostatnio cofamy się w czasie w zastraszajacym tempie, więc orwellowski 1984 rok puka do polskich bram. 
S(z)ejm przepchnął kolejną ustawę "kagańcową", a tym razem padło na niezależne (wg władzy) media. Orlen parę miesięcy temu wykupił spory pakiet prasowy, a teraz "amerykański" TVN prawdopodobnie straci rację bytu. 






Sesję popełniłem razem z Renatą Młynarczyk. 

wtorek, 17 listopada 2020

Nietypowy prezent urodzinowy

Parę dni temu, jeden ze znajomych poprosił mnie abym w ramach upominku, przesłał mu trzy (moim zdaniem) najlepsze własne akty. Nie mam problemu ze spełnianiem takich życzeń, skoro pozuję w pełnym zakresie, a te zdjęcia gdzieś tam po internecie hulają. Gorzej z wyborem, bo nie prowadzę rankingu ulubionych zdjęć. Owszem są takie, które lubię bardziej albo mniej, ale gust się zmienia i coś co mi się bardzo podobało kiedyś, teraz uznaję za przynajmniej średnio zadowalające.

Jako pierwsze podesłałem mu zdjęcie opublikowane tutaj w setnym odcinku Saturday Zbok Fever. Darzę je dużym sentymentem, ze względu na cały wachlarz emocji, które malują się na mojej twarzy, za naturalność (nie pozuję tylko po prostu jestem), no i sam fakt, że od tej sesji zaczęła się cała moja przygoda z modelingiem.

Drugie zdjęcie powstało dwa lata temu na Korfu. Autorem jest Paweł "Amos" Szenk, którego zmagania z męską materią opisałem w tym wpisie.

Od naszego pierwszego razu zrobił ogromny progres w tym temacie, a tutaj dodatkowo pięknie zagrały warkoczyki uplecione przez moją kuzynkę oraz fakt, że ten plener był moim pożegnaniem z intensywnym pozowaniem, więc przed nim "trochę" podrzeźbiłem się na siłowni.

Z ostatnim zdjęciem, które powstało pięć lat temu, na plenerze w Michałowicach, miałem trochę przygód na maxmodels, gdzie regulamin jest totalnie popierdolony, a to czy foto może być tam opublikowane, zależy od widzimisię moderatorów. Zamysł tutaj jest taki, że prezentowany na nim płaszcz, należący do Hanki Podrazy jest bardzo ekskluzywny, a poza parkowego zboczeńca, ekshibicjonisty, ma na celu ekspozycję markowej metki. Wrzuciłem tą fotografię na rzeczony serwis, natomiast moderacja je usunęła, twierdząc że narusza regulamin. Poszło o widoczne genitalia. Po kilkukrotnej przepychance publikacyjno-mailowej, gdzie argumentowałem, że na stronie jest pełno zdjęć kobiet, które są dużo bardziej obsceniczne, dostałem bana, by na drugi dzień mój profil wyróżniono portfoliem tygodnia, a ja w żaden sposób nie mogłem się do tego odnieść, bo byłem zablokowany. 

Autorką jest Renata Młynarczyk, a z tym samym zespołem zrobiliśmy wtedy nietypową sesję bożonarodzeniową.

piątek, 19 czerwca 2020

Wielkoformatowa rozbieranka

Po pierwszym razie z Aldoną, postanowiłem dalej eksplorować temat.
Miało być w podobnym stylu jak poprzednio, czyli łóżkowy sensual, a wyszła gra wstępna w wystudiowanych pozach, przed wielkoformatowym aparatem.
model - Tomasz Balon

niedziela, 29 grudnia 2019

Palec boży

Daria Matczuk
Historia tatuażu zdobiącego moją pierś jest dość ciekawa. 
Stworzył go Andrzej Kaczmarek, który na co dzień prowadzi Studio Tatuażu Scarlett, natomiast od święta fotografuje.
W zamierzchłych czasach zostałem zaproszony do zagrania w realizowanym przez niego teledysku "Who you are". Propozycję przyjąłem z wielką radością, a wynagrodzeniem za to był barter w postaci tatuażu.
foto Piotr Radecki, dłonie Robert Górka oraz Marcin Lech
Propozycja malunku na ciele to jedno, jednak znalezienie odpowiedniego motywu jest dość problematyczne. 
Czas mijał. 
Andrzej systematycznie się przypominał, więc w końcu wypaliłem na odczepne:
- Weź mnie jebnij na klacie "Stworzenie Adama"!
Trzeba było widzieć jego minę.
Zbladł. 
Zastanowił się chwilę i odpowiedział:
- Mogę Tobie najwyżej zrobić same dłonie.
To był strzał w dziesiątkę!
Tatuaż jest niepowtarzalny i wielokrotnie pełnił ważną funkcję w fotograficznych stylizacjach.
foto Renata Młynarczyk, wdzianko Hanka Podraza
W minionym roku wspólnie, kompletnie niezależnie od siebie, a jednak zgodnie uznaliśmy, że czas najwyższy coś do niego domalować, ale to już opowieść na inną okazję.

sobota, 21 grudnia 2019

Witajcie w naszej bajce

 Przy okazji tej sesji, powstała również kleksowa inscenizacja.
TAK!
Julcia również w niej występuje.

środa, 25 września 2019

Renatowe polaroidy

Fotograf - Renata Młynarczyk
Czas - 09.2016
Ten nieudany, prześwietlony polaroid wygrzebałem ze śmietnika na koniec pleneru.
Został zrobiony z doskoku, podczas sesji dragowej z Wiciem.

poniedziałek, 16 września 2019

Wadera

Julia jest jedną z najsilniejszych psychologicznie osób jakie znam!
Każdego mężczyznę, któremu wydaje się, że jest alfą, bardzo szybko, metodycznie i merytorycznie sprowadza do poziomu szczeniaczka, uciekającego przed jej gniewem, bądź błagającego o chwilę atencji.
 Pozując do tej sesji niezastąpionej Renacie Młynarczyk, w styczniu 2017 roku, nie widziałem kompletnie żadnej innej możliwości jak poddać się tej sile, bez prężenia muskułów, wciągania brzucha, wojny płci, z boleśnie skurczonym siurem.