sobota, 15 stycznia 2011

Saturday Zbok Fever 36


Zwiewny erotyzm od Davida Vance'a.

Jak to w radyjku słyszałem, to myślałem że to jakieś zagramaniczne crapiszcze, a to Robert z Polski wytworzył.

Jakiś ten teledysk... tani ;)

piątek, 14 stycznia 2011

Fafik's travels 10 - Hiszpania: Sagrada Familia w Barcelonie



W październiku minionego roku byłem na służbowym wypadzie w Barcelonie.
Z tej racji zwiedziłem malutko, ale szybkim okiem można stwierdzić, że to miasto Gaudim stoi.
Gdzie nie spojrzeć tam łagodne, obłe, gaudoidalne kształty.

Teraz już wiadomo od kogo zrzynał wiedeński Hundertwasser ;)

Oczywiście perłą w koronie tej charakterystycznej architektury jest "kościółek" Sagrada Familia, który budowany jest prawie półtora wieku!!!

To cały czas jeden wielki plac budowy.

Już teraz robi oszołamiające wrażenie!
Poczynając od niesamowicie rzeźbionego wejścia do świątyni

a na kolumnowym lesie wewnątrz kończąc.

Przy jednym z wejść znajduje się dość ciekawa płaskorzeźba, przedstawiająca judaszowy pocałunek, a obok liczbowa tablica.

Jakkolwiek by nie liczyć znajdujących się na niej cyfr, zawsze wyjdą 33 (lata chrystusowe).

Przestroga na zakończenie.
Moi Drodzy,
Podczas podróży uważajcie na swoich pupili i z rozwagą ustawiajcie ich do fotografii, bo mogą marnie skończyć, jak ten nieszczęśnik

na jednej z wież Sagrady Familii ;-(

No chyba że ten rozplaskany pluszaczek, nawiązuje do krwistoczerwonego napisu z prawej strony ;)

niedziela, 9 stycznia 2011

Qltury week 35


Piętnastego stycznia efemeryczne Wydawnictwo Post opublikuje zbiorczy tom "Mausa".
Komiks, który w moim rankingu dekady zajął miejsce tuż przed podium.
Kto jeszcze nie posiada, obowiązkowo musi się zaopatrzyć w tą legendarną powieść graficzną!!!
Nawet oficjalna strona internetowa Mausa powstała.

Cała reszta w kulturze na nadchodzący tydzień nie ma znaczenia ;)

Poweselne post scriptum
Maszki jak zwykle dopisały, goście bawili się wyśmienicie doceniając inwencję i komplementując mamine kolczyki ;D

sobota, 8 stycznia 2011

Saturday Zbok Fever 35


Idę dzisiaj w delegacji na wesele, zatem akt w obiektywie Stefana Rappo jest jak najbardziej w temacie.
Być może jak znajdę chętnych, będziemy zabawiać gości na ludowo;D
Kto wie?

Obowiązkowo będzie pociąg, tańce z baleronami w obcisłych, połyskliwych sukienkach, oczepiny, durnowate zabawy, wielkie żarcie (w tym pieczony dzik) i jeszcze większe picie oraz kac w niedzielę ;D

czwartek, 6 stycznia 2011

Uratować od zapomnienia - Szkoła Podstawowa

Po trudach sylwestrowo-noworocznej podróży, o której zapewne niedługo napisze Fafik, odbyłem jeszcze jedną podróż, tym razem w przeszłość, odwiedzając moją Szkołę Podstawową.

Nową szkołę wybudowano tuż przy moim bloku, razem z placem zabaw (ostatnio o nim pisałem).

Stara znajdowała się w sąsiedniej wsi, jakieś pięć kilometrów malowniczej drogi wśród lasów i pól.

Rano dowoził nas ówczesny gimbus, czyli zadaszona przyczepa zahaczona do ciągnika ;D
Natomiast wracało się o własnych siłach.
Teraz tą samą drogę, tylko w drugą stronę pokonują dzieciaki z tej wsi.
Jesienią po drodze szło się na grzyby, a gdy padał deszcz zaliczałem wszystkie możliwe kałuże, zimą największą frajdą było tarzanie się w zaspach,

a na wiosnę rwałem naręcza bzów i innego zielska.

Na schodach niewielkiej, ceglanej szkoły, uwieczniano wszelkie ważne wydarzenia w życiu ucznia:
ślubowanie pierwszoklasistów,

zakończenie edukacji w stopniu podstawowym.

W klasach było około 10-20 dzieci każdego rocznika i tylko raz pod koniec mojej edukacji zdarzyło się, że trzeba było otworzyć dwie równoległe klasy ;-)

Sale ogrzewane były piecami kaflowymi, a wychodki (WC) znajdowały się na zewnątrz budynku.
Z jednej strony dziewczyny, z drugiej chłopaki, a między nimi ściana z sękatych desek ;-)

Zimą w męskiej szczalni, na zbiorowym, kamiennym pisuarze-rynnie, powstawały mleczno-żółte nacieki i stalaktyty z zamarzniętego moczu ;D

Tuż przy szkole znajdował się niewielki sklepik GS,

a z drugiej skup mleka, w którym czasami sępiło się o ten nektar.

W sali gimnastycznej oprócz normalnych zajęć z W-F,

odbywały się zbiorowe imprezy, takie jak apele pierwszomajowe

lub bale karnawałowe.

W sąsiedztwie był "kompeks" boisk, bieżnia (na poniższym zdjęciu bieżnia jest tam gdzie ludzkie ślady z prawej, a boisko to ta pustka po lewej) i górka, która zimą roiła się od dzieciaków na sankach,

a hen za nią w lesie, płynęła rzeka Wda, w której topiliśmy marzannę lub w starszych klasach chodziło się tam wagarować.

Jakieś pół kilometra od szkoły, w drewnianej przybudówce prywatnego domu, odbywały się katechezy.

Pamiętam jak w pewien słoneczny, zimowy dzień wyszliśmy z księdzem na świeże powietrze i beztrosko rzucaliśmy się śnieżkami. W pewnym momencie, katecheta zupełnie niechcący zarobił śnieżką w twarz, w związku z czym rzucający również zaliczył plaskacza, tym razem z ręki ;-)
Czar zabawy prysnął jak bańka mydlana.

Obecnie szkołę i salę gimnastyczną zaadaptowano na mieszkania.
Gdy byłem wczoraj robić zdjęcia, w pewnym momencie z budynku wyszła kobieta, niby schody zamiatać.
Gdy przechodziłem obok, rzuciła wrogo:
- A co Pan tak ten dom kameruje?
Uśmiechnąłem się pod nosem i odrzekłem:
- Z sentymentu.

wtorek, 4 stycznia 2011

Morski mors

Po totalnie zjebanych zimach (plucha, plucha, plucha), wreszcie wróciła właściwa aura dla tej pory roku.
Jest mroźno, śnieżnie i zajefajnie.
Grzechem jest nie wykorzystywać takich warunków do orzeźwiających kąpieli na świeżym powietrzu, a gdy dodatkowo jesteśmy nad morzem, to możem się poczuć MORSEM pełną gębą ;D
Jak już znajdziemy się na plaży (tutaj w okolicach Władysławowa),

chyżo zdejmujemy fatałaszki

i po oblodzonym piachu pędzimy co tchu

wprost w objęcia fal.

Jeszcze szybciej wracamy,

wycieramy się do sucha,

wciągamy łachy

i możemy dalej spacerować wśród palm.

sobota, 1 stycznia 2011

Happy New Year 2011

Na nadchodzący rok życzę Wam dużo słońca, ciepła, kreatywności i udanych realizacji najbardziej szalonych projektów.