Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lublin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lublin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2025

Narcyz 2.0

Zgodnie z regułami prowadzenia moich kilku blogów, ten wpis powinien zostać opublikowany na stronie dedykowanej ofelionowym ekscesom, ale cóż szkodzi raz na jakiś czas złamać różne zasady.

Parę dni po pogrzebie mojego taty, pojechałem na wernisaż wystawy Kaśki. Wahałem się z wyjazdem do ostatniej chwili, bo sporo na głowie, a do tego jeszcze żałoba. Ostatecznie w dzień otwarcia wystawy postanowiłem wsiąść w pociąg, żeby choć chwilę oderwać się od tych wszystkich rzeczy.

Performance Narcyz 2.0
Wernisaż wystawy Kali Katharsis
Lublin
20.06.2025.
godzina 19:00
foto - Wojciech Pacewicz
Gdy tylko dowiedziałem się o tym wernisażu, postanowiłem wykonać performance, który jest zmodyfikowaną wersją "Narcyza", zademonstrowanego 12 lat temu w Gdańsku. Tym razem w ruch poszły nożyce krawieckie po dziadku Ludwiku, a zamiast zarostu na twarzy, ostrzygłem w ciszy zapuszczane od pięciu lat włosy. Matrycy domalowałem pisakiem wąsa oraz dokleiłem kimiuszkowe storczyki na czołach.

środa, 26 września 2018

Rocky Horror Picture Show

Rocky Horror Picture Show
Zdjęcia i reżyseria - Robert Górka
Pierwszoplanowa rola kobieca - Agnieszka Surdej
Kostium i charakteryzacja - Gnieszka Wolińska










wtorek, 17 kwietnia 2012

Fafik's travels 25 - Tajemnica Lublina


Lublin to miasto kontrastów. Wystarczy zejść z głównej, turystycznej trasy, by znaleźć się na... prowincji.
Tak jest z ulicą Dolna Panny Marii, znajdującej się niedaleko Starego Miasta.
Idąc wzdłuż muru klasztoru urszulanek (dawniej brygidek), stromą, brukowaną dróżką, łatwo na samym szczycie przeoczyć, wmontowaną w ten mur oraz obudowaną parterowymi domkami, małą, kamienną wieżyczkę, o której nawet większość tubylców nie wie, że jest to jeden z najstarszych budynków w mieście.

Jest to szesnastowieczna wieża ciśnień, czyli jedyna pozostałość po renesansowych wodociągach, których ówczesny rurociąg mierzył około 5 km.
Podczas Sejmu w 1569 roku, zakończonego zawarciem unii lubelskiej, do miasta zjechali posłowie z Polski, Litwy i Rusi. Dzięki sprawnemu systemowi wodociągowemu, Lublinowi nie groziła żadna epidemia.
Niestety taka instalacja była niezwykle kosztowna w konserwacji i utrzymaniu, więc w 1673, system przestał definitywnie działać, pozbawiając miasto bieżącej wody, na kolejne 200 lat.
Widok na okolicę

Widok z dołu

niedziela, 12 czerwca 2011

QW 55 czyli Leszek z Lublina

Kolejny tydzień kulturowej posuchy...

Zatem znowu muszę się sprężyć oraz spiąć poślady i próbować coś popisać oględnie qlturalnie.

Niech będzie.

Tym razem popastwię się nad lubelskimi, bilbordowymi Przygodami Leszka, które miałem przyjemność obejrzeć, dotknąć i polizać.
Przebieg akcji, został tydzień temu opisany na łamach internetowego Zinola.

Teraz przedstawię Wam własną wizję lokalną, której dokonałem wczorajszym popołudniem.

Gdzieś w połowie drogi między Placem Litewskim, a Ogrodem Saskim, czyli w ścisłym centrum miasta, aczkolwiek w bocznej uliczce, na tyłach, a dokładnej bocznej ścianie dyskontu spożywczego, znajduje się 5 (pięć) zdezelowanych ram bilbordowych, które posłużyły jako plansze tegoż komiksu.

We wspomnianej relacji, nie ma zamieszczonej pełnej wersji przygód, dlatego zanim przejdę do samej oceny akcji, macie niepowtarzalną okazję, zapoznać się z całością.
Jak powiedział scenarzysta, komiks równie dobrze można czytać w obu kierunkach, ja pozwolę sobie zamieścić plansze w wersji klasycznej, czyli od lewej do prawej (za pierwsze nieostre zdjęcie, serdecznie przepraszam).

Jak widać na ostatnim zdjęciu, KOMIKS wzbudza zainteresowanie wśród przechodniów.

O samym scenariuszu wiele powiedzieć się nie da, bo cóż można przedstawić w pięciu odrębnych kadrach, w dodatku będąc ograniczonym wymaganiami (treściami) narzucanymi przez sponsora/kuratora akcji.
Zatem odrobinę uwagi poświęcę samym rysunkom Macieja Pałki, który moim zdaniem zmalował się świetnie.
Obrazki najlepiej oglądać z bliska, gdyż na takich dużych powierzchniach, znajduje się dużo szczególików (patrz zdjęcie otwierające posta) oraz mistrzowskie wykorzystanie dostępnego materiału i faktury.

Zastanawiam się, czy malownicze okoliczności przyrody (obecność azotolubnych pokrzyw i czarnych bzów, wskazuje na częste nawiedzanie tego miejsca, przez miłośników złotego trunku, którzy dodatkowo pozostawiają tu materiał dowodowy), były brane przy odmalowaniu treści na planszach.

Sami przyznacie, że jedno z drugim fajnie kontrastuje i koresponduje ;)

W szerszym kontekście, idealnie pokazuje to, gdzie w społecznych (polskich) potrzebach, funkcjonuje szeroko pojęta KULTURA.
Mimowolnie, codziennie się z nią stykamy, lejąc zazwyczaj szerokim strumieniem ignorancji i niezrozumienia.

Jeszcze gorzej ma się KOMIKS, który...

... czyli stanowi integralną część tejże olewanej kultury.

Podsumowując króciutko.
Chłopaki-Lubliniaki! Odwaliliście kawał zajebistej roboty!
Pokazujecie, że jak się chce, to się może ;)
Inna sprawa jest taka, że zwykli ludzie i środowisko komiksowe, leją na to sikiem prostym ;]
Trzymam kciuki za kolejne akcje ;D
Nie zapominajcie o kropli, która drąży kamień ;)))

Na zakończenie chciałbym zauważyć, że Lublin jest jednym z piątki finałowych miast (pozostałe to: Gdańsk, Katowice, Warszawa, Wrocław), ubiegających się o miano Europejskiej Stolicy Kultury.

Widać to na każdym kroku, bo miasto, włodarze, działacze i mieszkańcy, starają się na każdym kroku, żeby nią się stało. Ewidentnie widać, że wszystkim bardzo zależy, a ja mocno kibicuję temu zadupiu ;D

Jutro przyjeżdżają jurorzy konkursu oceniać postępy, a przy okazji wydawana jest książka o lokalnej kulturze (w tym o komiksie).

wtorek, 19 kwietnia 2011

Fafik's travels 15 - Lublin: Restauracja 16 Stołów


Upadła (właściwie na własne życzenie) jedna, fajna (kiedyś) restauracja, niech żyje nowa, fajna restauracja!!!

16 STOŁÓW

Lokal znajduje się na lubelskim Starym Rynku, w odnowionych wnętrzach zabytkowej kamienicy.
Wystój skromny, stonowany, kolory neutralne, w tle cichutko sączy się jakiś smooth jazz, wszystko po to, aby celebrować jedzenie i żeby nic nie rozpraszało smaku potraw, które przygotowane są z pomysłem oraz ładnie podane.

Wszystko co zamówiłem było bardzo dobre, poczynając od gratisowej czekaczki, na całej reszcie kończąc.

Tartaletka z kozim serem i pieczoną papryką serwowana z sałatą i sosem vinegrette

Pieczony filet z kaczki w sosie z pomarańczy i mandarynki kandyzowanej z zielonym pieprzem

Królicze skoki podane w śmietanowym sosie aromatyzowanym jałowcem na kaszy pęczak z buraczkami i gruszką

Obsługa miła, uprzejma i dobrze wyszkolona.

Ceny są baaardzo przystępne, jak na takiego typu jedzenie, serwowane w ilościach potrafiących zaspokoić największego obżartucha.

Jednym słowem knajpa warta odwiedzin i polecenia!!!

Na deser już nie miałem miejsca, ale po spacerze magicznymi uliczkami tego miasta, nabrałem ochoty na moje ulubione ciasto, o którym rozpisywałem się w tym miejscu.

sobota, 8 maja 2010

Fafik's travels 3 - Lublin pospolity

Szybki spacer po Starym Mieście.

Żeby nabrać sił przed wędrówką, warto wstąpić do Restauracji Vanilla, przy Krakowskim Przedmieściu.

w której obowiązkowo trzeba skosztować Ciasto Stuletnie, stworzone na bazie orzechów włoskich, bez użycia grama mąki. Dodatkowo zapijamy truskawkowym drinkiem Strawberry Margerita.
NIEBO W GĘBIE!!!

Nigdzie indziej na świecie nie zjecie takiego arcydzieła. Aż dziw bierze, że Vanilla nie wypłynęła dzięki temu ciastu na szerokie wody cukiernictwa.

Tak posileni ruszamy na wycieczkę.
Tuż przy knajpce stoi mała fontanna z kozłem, czyli zwierzęciem herbowym Lublina.

Wejścia w obręb murów obronnych, strzeże średniowieczna Brama Krakowska.

Około 100 metrów za nią, dochodzimy do Rynku, na którym jest Trybunał Koronny.

Na poniższym zdjęciu widać Kamienicę Pod Lwami (na pierwszym planie), w której znajduje się świetna, żydowska knajpa (kiedyś ją opiszę przy mojej kolejnej podróży do tego miasta). W tle Wieża Trynitarska, czyli kolejne z możliwych bram wiodących do Starego Miasta.

Kilkaset metrów dalej, kierując się główną ulicą, dochodzimy do Placu po Farze, czyli Kościele św. Michała Archanioła, który wyglądał tak.

Warto się tam chwilę zatrzymać, gdyż z placu tego rozciąga się piękna panorama miasta.
Wychodzimy ze Starówki przez Bramę Grodzką, za którą po naszej lewej stronie rozciąga się taki widok:

a na wprost dochodzimy do Zamku.


O Lublinie na chwilę obecną tyle.
Jeszcze kiedyś tu wrócę i oprowadzę Was po innych atrakcjach tego miasta, jak i zrecenzuję kolejne knajpy ;)