niedziela, 29 grudnia 2019

Palec boży

Daria Matczuk
Historia tatuażu zdobiącego moją pierś jest dość ciekawa. 
Stworzył go Andrzej Kaczmarek, który na co dzień prowadzi Studio Tatuażu Scarlett, natomiast od święta fotografuje.
W zamierzchłych czasach zostałem zaproszony do zagrania w realizowanym przez niego teledysku "Who you are". Propozycję przyjąłem z wielką radością, a wynagrodzeniem za to był barter w postaci tatuażu.
foto Piotr Radecki, dłonie Robert Górka oraz Marcin Lech
Propozycja malunku na ciele to jedno, jednak znalezienie odpowiedniego motywu jest dość problematyczne. 
Czas mijał. 
Andrzej systematycznie się przypominał, więc w końcu wypaliłem na odczepne:
- Weź mnie jebnij na klacie "Stworzenie Adama"!
Trzeba było widzieć jego minę.
Zbladł. 
Zastanowił się chwilę i odpowiedział:
- Mogę Tobie najwyżej zrobić same dłonie.
To był strzał w dziesiątkę!
Tatuaż jest niepowtarzalny i wielokrotnie pełnił ważną funkcję w fotograficznych stylizacjach.
foto Renata Młynarczyk, wdzianko Hanka Podraza
W minionym roku wspólnie, kompletnie niezależnie od siebie, a jednak zgodnie uznaliśmy, że czas najwyższy coś do niego domalować, ale to już opowieść na inną okazję.

sobota, 28 grudnia 2019

Zimowe reminiscencje podlaskie

 To był mój pierwszy raz na plenerze podlaskim.
Styczeń, zima, śnieg, mróz, chujowy nastrój po rozpadzie ośmioletniego związku, a wokół wspaniałe towarzystwo.
Ania Myśliwczyk obsadza mnie w roli Jakuba Wędrowycza. 
Michał Tokarczuk w ramach ofelionowania wrzuca mnie do zamarzniętej Biebrzy,
ubranego jedynie w harness, przegania przy siarczystym mrozie po lesie,
malownicze zadupie zasłania wielkim tłem i robi lukbuka w bluzach.
Również przed jego obiektywem staję się wilkiem,
a towarzysząca mi tutaj Paulina Wolf, w jednej z ulubionych sesji według mojego pomysłu, staje się ucieleśnieniem Śmierci.
Tworzący tego Ofeliona Marcin Lech, miksuje mnie w innej sesji z krzyżykami, a malunkowo wspomaga go Marta Socha.
Między nogami plączą się mopsy Marty - Bilbo i Tobi, które również towarzyszą w sklejkowej "grupówce" skleconej przez Roberta Górkę.
Świeżo przebranżowiona z modelki na fotografkę Karolina Pękalska, pakuje mnie z Hanią Leszczyńską do jednego swetra.
Smutny ryj zakrywa gazetą Przemek Kot.
Monika Pietraszewska
Michał Tokarczuk
Trwa światowa żałoba po zmarłym Davidzie Bowie, więc wspólnie z Darią Matczuk oraz  Emilią Jaskulską składamy mu hołd.
 Mopsowa sklejka na sam koniec!

piątek, 27 grudnia 2019

fOTOiGRAŻKA

foto Rafał Jakuszczonek
Grażkę Łącką podziwiałem jako modelkę odkąd wkręciłem się fotografię artystyczną.
Kobieta z olbrzymią charyzmą, niezwykle plastyczna, która kradnie show w każdym kadrze, prezentując pełne spektrum emocji.
Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas warsztatów organizowanych przez w Villi Sielanka, poznałem ją osobiście po drugiej stronie obiektywu, bo jak się okazało jest z wykształcenia fotografką, a tamże pojawiła się żeby przypomnieć sobie pracę z Mamijką.
Współpozowali Paula Lylly oraz M.B.

czwartek, 26 grudnia 2019

Postmodernistyczny MRJ

Phil Buckenham
Lubię postmodernistyczne nawiązania, trawerstacje, mrugnięcia okiem, mielenie ogranych tematów i tworzenie nowej jakości z tego co już było.
Uwielbiam easter egg's, nawet jeżeli sam ich nie wychwycę, tylko ktoś je odkryje na fanowskiej, specjalistyczne stronie, a wszelkie making offy łykam jak pelikan.
Podstawowym założeniem projektu MRJ jest właśnie tego rodzaju zabawa, której bohaterem jest Joker i wszystkie jego ekranowe interpretacje, gdzie każdy kolejny kadr skrzy się błazeńskimi puzzlami.
Kompletna sesja jest filmową, spójną etiudą, uwiecznioną na pojedynczych fotosach, które również powinny bronić się jako osobne kadry.
Jest to opowieść o psychofanie Zabójczego Klauna, kolekcjonującym artefakty z nim związane lub bardzo luźno nawiązujące do tematu.
Czasem to mrugnięcie jest tak nieoczywiste, że w opowieści z planu wyjaśniam co, jak i dlaczego. Choć paru gadżetów nie udało nam się niestety skompletować jest tego bardzo dużo.

sobota, 21 grudnia 2019

Witajcie w naszej bajce

 Przy okazji tej sesji, powstała również kleksowa inscenizacja.
TAK!
Julcia również w niej występuje.

środa, 18 grudnia 2019

Historia pewnej sesji

Rok temu zadałem sobie wyzwanie, żeby do jego końca drastycznie schudnąć. Wyznaczyłem trzy pułapy: minimalny (70 kg), optymalny (65 kg) oraz maksymalny (60 kg) i wziąłem się ostro do roboty, czyli głodzenia. Wspomniałem o tym celu w wiosenno-letnim wywiadzie dla "Miasta Kobiet" (do znalezienia pod tym linkiem, od strony 90), mówiąc wtedy - Teraz na przykład postanowiłem się zagłodzić, by wyglądać jak Christian Bale w "Mechaniku". Szło mi jak krew z nosa, ale jednak waga powoli spadała. Początkowo chciałem po prostu zrzucić wagę kompletnie bez żadnego powodu. Potem stwierdziłem, że fajnie byłoby znaleźć jakiś ciekawy temat fotograficzny, który dobrze wieńczyłby dzieło zniszczenia. Przez dłuższy czas błąkał mi się po głowie motyw obozów koncentracyjnych, w perspektywie obecnych pomysłów polskiej władzy w kwestii inności i mniejszości, jednak poległem w ubieraniu tego w konkretne kadry. Pod koniec kwietnia realizowaliśmy wspólnie z Dawidem Galińskim sesję, gdzie motywem przewodnim było osuwanie się w odmęty szaleństwa. Jeżdżąc między kolejnymi lokacjami, dyskutowaliśmy o powstającym filmie "Joker", w którym Joaquin Phoenix wcielając się w tytułowego bohatera, schudł do roli 23 kilogramy. Myślę, że wtedy podświadomie zakiełkowała mi idea, żeby dodać w tym temacie coś od siebie. 
Dwudziestego piątego czerwca napisałem do Dawida z ogólnym pomysłem, który właśnie rozjebał mi mózg. Trochę obawiałem się, że nie chwyci, bo do tej pory starał się on unikać pstrokacizny, której tutaj miało być sporo, ale przefiltrowanej przez jego estetykę. Temat, który wstępnie nazwałem "Tribute Joker" chwycił, a żeby mieć bat do bardziej konsekwentnego chudnięcia, ustaliliśmy termin zdjęć na drugą połowę października. Kolejne dni, tygodnie i miesiące kiełkowały kolejnymi szczegółami, a my kompletowaliśmy elementy scenografii oraz detale ubioru. Na blogu zacząłem umieszczać wpisy zapowiadające sesję, do tego kilka postów pasujących do tematu wstecznie oznaczyłem wspólnym hasztagiem mrj, żebyśmy nie zostali posądzeni o płynięcie na fali popularności najnowszego filmu. Najtrudniej było mi wytłumaczyć fotografowi i wybić z jego głowy, że TO NIE JEST JOKER, więc nie ma się wzorować na jakimś jego konkretnym wizerunku. Szczerze mówiąc w pewnym momencie idea ta stała się niczym ropiejący, bolesny wrzód i pragnąłem wreszcie się go pozbyć. Stety/niestety termin jej realizacji wciąż się przesuwał najpierw o miesiąc, potem z racji braku możliwości dostania się do garderoby Teatru Terminus, w której zaplanowaliśmy zdjęcia o kolejny miesiąc. Ostatecznie udało nam się spotkać parę dni temu, czyli 14 i 15 grudnia 2019 roku.
Świadomy poniższych słów mogę z czystym sumieniem już teraz napisać, że jest to jedna z najważniejszych moich sesji zdjęciowych.

poniedziałek, 16 grudnia 2019