sobota, 27 lipca 2019

Kasandryczne wizje

Płynąc na fali niezbyt miłych zjawisk oraz uczuć z nimi związanych, wzięło mnie na głębsze przemyślenia egzystencjalne, które można podsumować zdaniem "Vanitas vanitatum et omnia vanitas".
Życie osobiste ostatnio osiąga temperatury letnie, a do tego jakoś częściej zdarzają się skrajne amplitudy, gdzie gwałtowny skok temperatury kończy się kilkudniową zmarzliną.
Praca od kilku lat jest równią pochyłą. Kurnik w rozsypce, bo jedynym celem Kwoki jest nie spierdolić się z hukiem z grzędy, na którą po trupach się wdrapała.
W fotoziutkowie stagnacja, choć niektóre leszcze pluskają się w tym bajorze aż miło, a perły coraz rzadsze, jakieś takie mizerne i wyblakłe.
O dziwo komiksowo przeżywa hossę, więc żniwa i świniobicie trwają w najlepsze. Grunt żeby nie zajeździć tej kobyłki, choć z perspektywy mojego portfela zamiast cwałować, mogłaby wyhamować do kłusa.
Kraj ostro skręcił w prawo i nic nie wskazuje żeby w najbliższym czasie miało cokolwiek się zmienić. Do tego permanentna susza i serce się kraje na widok wysychających jezior i rzek, lipcowych żniw oraz żółknących liści na drzewach.
Globalny klimat się ociepla, masowe wymieranie gatunków trwa. Staram się zostawiać jak najmniejszy ślad węglowy, który prawdopodobnie jest o wiele mniejszy niż większości moich znajomych, to i tak zbyt wielki.
Wesoła piosenka na finał.

środa, 24 lipca 2019

Weselny Keith Haring

Dwa tygodnie temu miałem przyjemność bawić się na kameralnym przyjęciu weselnym, zorganizowanym pod przysłowiową chmurką. 
Uznałem, że jest to świetna okazja do wykorzystania specjalnego wkładu polaroidowego, z ramkami ozdobionymi grafikami Keitha Haringa.
Niestety jednego zdjęcia nie zeskanowałem, ponieważ odjeżdżając zapomniałem poprosić widniejącą tam osobę do pożyczenia go na czas skanowania, więc jest "tylko" zdjęcie zdjęcia.
Dodatkowo z osobnego, poprzedniego, nieozdobionego wkładu zdjęcie brata powyższej persony, czyli pierwsze wykonane na tejże imprezie.
Polaroidy przekazałem młodożeńcom w ramach prezentu ślubnego.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Arschficker Verboten!

W przypadku szklanki wypełnionej do połowy, jestem z tych którzy widzą ją do połowy pełną.
Obecnie w kwestii tego co się dzieje z moim krajem i narodem, szczególnie w świetle białostockich wydarzeń, ta szklanka jest coraz bardziej wypełniona... brunatną mazią, która niedługo zacznie z niej wypełzać, zachęcana przez obecną władzę oraz hierarchów kościelnych.
Mniej więcej mija stulecie, gdy nazistowska hydra radośnie wzrastała u naszych zachodnich sąsiadów, a podobna sytuacja aktualnie dzieje się w kraju, który najmocniej został przez nią spustoszony.
Brzydzę się przemocą fizyczną. O ile z atakiem słownym radzę sobie doskonale, to w przypadku pięści i kamieni chowam głowę w piasek. Od dzieciństwa jestem właśnie taką życiową pizdą, niezdolną na agresję odpowiedzieć tym samym. Bójki w jakie wdałem się w przeciągu całego mojego życia, a mógłbym je policzyć na palcach jednej ręki, wyglądały równie żałośnie jak na załączonym obrazku.
Nie będę próbował pisemnie analizować czy oceniać tego co się wydarzyło i dalej dzieje, zrobili to już bardziej mądrzy i wygadani. Zresztą nie było mnie tam, więc moje wyobrażenie jest w tym względzie zniekształcone przez medialny szum.
Napiszę tylko, że się boję...
Uczucie to rośnie.
Ciągle powtarzałem, że nie nadaję się na emigrację, tymczasem ostatnio zaczynam rozważać taki scenariusz.
Niosą nadzieję takie wypowiedzi, jednak mam wrażenie, że to kropla oliwy w coraz bardziej wzburzonym morzu nienawiści.
Przekaz historyczny pokazuje, że wiek temu początek był podobny.

sobota, 20 lipca 2019

środa, 17 lipca 2019

Misyjne polaroidy

Ania Urbańska
Ania Czerwińska
Kasia Ocicka
Lenka
Magda Snarska
Martyna Solpa
Vero Błaszczyk
Angelika Bykowska
Marta Bagińska
Agata Żabińska
Marta Bagińska
Nana Leszczyńska

piątek, 12 lipca 2019

Posejdon z M3

Podsumowanie nie jest dostępne. Kliknij tutaj, by wyświetlić tego posta.

środa, 10 lipca 2019

Pamiątkowy Open'er 05.07.2019.

W kwestii Open'er biłem się z myślami na kilku frontach.
Jechać - Nie jechać?
Ubrać się odlotowo - Czy przeciętnie?
Zabrać rower - Czy zdać się całkowicie na transport publiczny?
Z polaroidem - Czy bez?
Tutaj bitwa trwała do ostatniej chwili, bo z jednej strony tysiące kolorowych ludzi i potencjalnych kadrów oraz wkłady idealnie pasujące do tematyki. Z drugiej strony dodatkowe obciążenie, a także prognoza pogody, która zapowiadała pochmurności i przelotne deszcze. Po ostatniej nauczce wolałem nie ryzykować utraty aparatu, zatem ostatecznie zostawiłem go bezpiecznie w domu, no i okazało się, że kompletnie bez sensu, bo owszem deszczyk jakiś mały pokropił i baranki po niebie śmigały, ale głównie to jednak dominowało słońce.
Wielka szkoda, gdyż faktycznie mógłbym się fotograficznie wyżyć, a tak został pamiątkowy Instax Mini, którego z zaskoczenia zrobiła mi przechodząca dziewczyna.
Fotka w gratisowej ramce magnesowej