czwartek, 21 lipca 2011

Red Cloud


Pozostając w kolorystycznej tonacji, zapodanej wczoraj przez Panka, będąc też na czasie z panującymi obecnie warunkami pogodowymi, zapowiadam tym zdjęciem, krótką, roboczą wizytę w USA.

środa, 20 lipca 2011

Red Alert!

Edycja wieśniacza

Gdy zobaczyłem to zdjęcie, nie mogłem się powstrzymać przed umieszczeniem go na moim poletku, w korespondencji do QPowego, środowego cyklu ;D

Autorem foto jest Aaron Ruell.

wtorek, 19 lipca 2011

Fafik's travels 16 - Kraków: MOCAK

Podczas ostatniego pobytu w Krakowie, miałem ogromną przyjemność zwiedzić nowiusieńkie Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK, znajdujące się w postindustrialnej dzielnicy Zabłocie.

Prawdopodobnie nigdy bym się tam nie wybrał, ponieważ chodzenie po galeriach i muzeach to jednak nie moja bajka.
Zaciągnęła mnie cudowna samiczka, którą poznałem poprzedniego wieczora.
Dzięki temu pies ze wsi, liznął odrobinę Kultury i Sztuki (KiS).

O samej wystawie, nie mam nic konstruktywnego do powiedzenia, ponieważ po prostu się nie znam. Jednakże zobaczyłem tam sporo prac artystów, których nazwiska obiły mi się o uszy lub takich, które wywołały we mnie jakieś emocje.

Tadeusz Kantor - Klęska wrześniowa

Władysław Hasior - Cmentarz

Kristof Kintera - All My Bad Thoughts

Robert Kuśmirowski - Przeróbstwo

Zofia Kulik - Wspaniałość siebie

Zbigniew Libera - Pozytywy. Nepal

Po tej wizycie jedno wiem na pewno.
Bardziej przemawia do mnie rzeźba, ewentualnie fotografia, niż malarstwo.

niedziela, 17 lipca 2011

Qltury week 59

Chciałoby się rzec, lato w pełni!
Tylko co z tego.
Za oknem pogoda z pyty, kulturalny sezon ogórkowy trwa w najlepsze i nie ma nic ciekawego do polecania.
Zatem dzisiaj kolejna nieudolna recenzja, a właściwie pierwsze wrażenie, bo jestem dopiero w połowie drogi.

Nocne, wampiryczne rozmówki u Czekoladki, spowodowały że siłą wyobraźni wylądowałem w świecie wykreowanym przez jedną z ulubionych powieściopisarek - Anne Rice.
Krwiopijczy cykl znam na pamięć, choć każda kolejna część, boleśnie wgryza się we własny ogon.
Ahhhhh... ten Lestat, Louis, Klaudia, mokradła Nowego Orleanu i średniowieczny Paryż, tysiącletni kochankowie (Mariusz i Pandora), mroczne dziecko Armand oraz Królowa Akasha.
W mroźne, długie, zimowe noce, nagle nachodzi mnie ochota do ponownego zanurzenia się w ten klimat.

Jednak tym razem nie będzie o modnych krwiopijcach.

Będąc ostatnio w księgarni, dojrzałem książkę Krzyk w niebiosa.

Myślę sobie, pewnie kolejna, jeszcze nieznana mi część cyklu.
Czytam opis na okładce i ze zdziwieniem odkrywam, że czytadło jest o kastratach.
Kupuję i zabieram się do lektury.

Nie dość, że część historii dzieje się w pozostającej w pamięci Wenecji, później przenosi się do wspominanego przez Ketiova Neapolu (czym zachęcił mnie on, do podróży w tym kierunku), to jeszcze jak to zwykle u Anki bywa, wszyscy chodzą wyjebani, nawet księża kapelani, czyli coś co tygryski lubią najbardziej, oczywiście w wyobraźni ;D

Z odtwarzacza leci na okrągło płyta Sacrificium.
Dla przypomnienia obejrzałem Farinellego.

Lada moment wdzieję aksamitny surdut oraz buty z obcasikiem, obficie zapudruję twarz, założę olbrzymią perukę, pod którą zalęgną się wszy, niemyte ciało skropię wodą różaną, a do paska przypnę szpadę wraz z maleńkim kordzikiem i będę jak John M... tfu, jak monsieur Vicomte de Valmont, wikłał się w Niebezpieczne związki.

Chyba wszystko zaczyna mi się mieszać. Wsiąkłem zupełnie w klimat ulubionej epoki, gdzie kobiety kuszą głębokimi dekoltami, mężczyźni są tacy zniewieściali i męscy jednocześnie, a kastraci stanowią symbol tamtych czasów.
Potwornie okaleczeni, osiągają boski statut.

sobota, 16 lipca 2011

Saturday Zbok Fever 59


Nadmorskiego rudzielca, schwytał w swoim obiektywie Ciaran Whyte.

Green swoim ostatnim wpisem przypomniała mi, że w tej galerii miał znaleźć się nowy teledysk Beyonce.
Nadrabiam zaległości.

Sukienki jak zwykle przepiękne, ale znów rządzi kapiący złotem Pacco ;D

czwartek, 14 lipca 2011

HeHe Netsuke

Ojcowego bloga ni widu, ni słychu.
Zarobiony jest po uszy i nawet perspektyw na urlop nie widać, a przecież chłop już na emeryturze powinien być, dziabając swoje chrabąszcze.

Pod wpływem kultury dalekowschodniej, postanowił ostatnio wykonać japoński bibelot - netsuke.

Surowiec stanowi świński kieł (sic!)
Żeby uwidocznić skalę przedmiotu, na poniższym foto znajduje się szpilka!

Dzięki temu powstała podłużna wersja zawieszki, zwana sashi.
Wyborowany wizerunek pająka, znalazł się na wewnętrznej stronie zębiszcza.

SZACUN FATRZE!!!

wtorek, 12 lipca 2011

WA & PP - Tancerz

Problem pojawia się na samym początku wpisu, ponieważ nie wiem czy to, o czym dziś skrobię, zaliczyć do działu Wieśniacki Artycha lub może Przodownik Pracy.
Z jednej strony jest to jedna z form mojej ekspresji artystycznej, natomiast czasami przynosi ona pewne profity materialne ;D
Do tego typu występów stosuję mój pseudonim sceniczny.

Co prawda, artyzmu w tym tyle co kot napłakał, bo ogranicza się on do wzbudzenia emocji… zażenowania u widzów, natomiast zarobkuję w ten sposób baaardzo rzadko, dorabiając do marnej pensji ;)

Może zacznę od samego początku, czyli dzieciństwa.
Kiwać się na boki w rytm muzyki, uwielbiam od zawsze.
Podobno mam „perfekcyjne wyczucie rytmu” (temu cytatowi poświęcę kiedyś osobny wpis).
Lubię pląs, jednak sporadycznie chodzę na potupówki.
O ile solo wyginam śmiało ciało, to już w parze drętwieją mi członki i jestem zdolny do prymitywnego kroku – wbokiwbokiwbokiobrót, ewentualnie po trzech głębszych, krok mi ewoluuje do trzech ;DDD
No chyba, że jest to polka albo chaotyczne wygibasy hahaha
Wszelkie tańce, klasyczne oraz latynoamerykańskie są dla mnie czarną magią, jednak o dziwo potrafię stać na pointach ;D

Chciałbym kiedyś zatańczyć tak jak w poniższej animacji.


Z przyjaciółką (pojawiła się na tym zdjęciu) założyliśmy nawet duet taneczno-erotyczny „Parururarura”, na prywatkach wzbudzając entuzjazm naszą popisową Rozgwiazdą ;D

Kooperatywa zawiązała się z fascynacji melodiami Kylie Minogue (szczególnie tego utworu, do teraz wywołującego u mnie nocne polucje - od 02:09 teledysku).
Niestety chwilowo działalność została zawieszona, ze względu na stan ciąży, bynajmniej nie mojej.
Natenczas poszukuję jej dublerki.
Kandydatka powinna być drobną blondynką, nie mającą lęku przed śmiganiem w przestworzach, ufnej sile i zwinności partnera ;)

Jedyne co mi pozostało, to kompletny kociokwik na widok wszelakich rur pionowych ;)))