Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porcelana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porcelana. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2024

Jedna jaskółka wiosny nie czyni

Nie wiem czy to dobry termin na zakup porcelany, ale właśnie wtedy wpadłem do pracowni Kasi Mastroianni, aby nabyć od niej filiżankę z porcelany parian. Mało kto współcześnie wyrabia przedmioty z tego rodzaju białego złota, które przypomina marmur, ponieważ jest ono bardzo kapryśne w trakcie obróbki, więc z racji sporych strat jest dość droga.


Kaśkę wypatrzyłem gdzieś w czeluściach internetu i dosłownie zakochałem się w jej pracach. Każda z jaskółkowych filiżanek jest inna, ponieważ ptaszki doklejane są osobno w różnych miejscach oraz ilości, więc podczas wyboru wziąłem tą z aż czterema zwierzakami. Im więcej doklejek, tym większe prawdopodobieństwo, że coś się spierdoli, zatem unikatowość takiego produktu się zwiększa.
Zbiegiem okoliczności dzień później Katarzyna obchodziła urodziny.

wtorek, 6 grudnia 2022

Ćmielowskie trzy gracje

Najważniejszą polską fabryką porcelany jest Ćmielów, która paradoksalnie została założona u schyłku pierwszej Rzeczpospolitej w 1790 roku, natomiast prawie upadła w latach transformacji, czyli po pełnym odzyskaniu niepodległości przez Polskę. W czasach PRL nie było chyba w kraju domu, w którym nie byłoby wyrobów tej manufaktury, tym bardziej że charakteryzowały się one egalitaryzmem, więc dostępne były masowo wytwarzane naczynia i zastawy, czy kolekcjonerskie figurki i tu znowu historia rechocze, gdyż społeczeństwo zachłystujące się zalewem taniej tandety z Chin czy ikeły, w większości wywaliło ćmielowskie starocie na śmieci, przez co obecnie oryginały z tamtych lat śmigają za horrendalne ceny na rynku wtórnym. Natomiast sama fabryka została sprywatyzowana i podzielona na dwa podmioty. Właścicielem pierwszego został Adam Spała, który skupił się głównie na rynku kolekcjonerskim i od inicjałów zarządcy nazywa się AS Ćmielów. Natomiast drugi połączył siły z innymi polskimi fabrykami porcelany (Chodzież i Lubiana), tworząc Polską Grupę Porcelanową, która głównie zajmuje się masową produkcją naczyń.

Moja zajawka na porcelanę zaczęła się przez Lubomira Tomaszewskiego, który dla Ćmielowa zaprojektował całą masę figurek i naczyń, a jego koronnym osiągnięciem jest serwis kawowy Dorota/Ina. Od niego wzięło się też główne założenie kolekcji, czyli skupienie się na formie, która w przypadku tego projektu urzeka prostotą i elegancją, a moim największym marzeniem porcelanowym jest posiadanie pełnej zastawy, wyprodukowanej w czasach komuny.

Mikołaj w tym roku przyniósł bardzo bogate upominki, a mówiąc wprost, właśnie skończyłem spłacać trzy różne filiżanki, które zakupiłem podczas majowej wycieczki do manufaktury AS Ćmielów, więc oficjalnie mogę się nimi pochwalić. Jedną z nich jest właśnie wspomniana, śnieżnobiała Ina. 
W 1936 roku Bronisław Kryński opatentował recepturę wytwarzania różowej porcelany, która od tego czasu była produkowana tylko w Ćmielowie!!! Nie trwało to jednak zbyt długo, ponieważ odkrywca zginął podczas drugiej wojny światowej w obozie koncentracyjnym i wydawało się, że sekret jej wytwarzania zabrał ze sobą w zaświaty. Dopiero wspomnianemu Adamowi Spale udało się parę lat temu odtworzyć recepturę, na podstawie osobistych notatek twórcy.
Ktoś może powiedzieć, że zakup filiżanki wykonanej z takiej porcelany kłóci się z podstawowym założeniem kolekcji, gdzie jasno zostało powiedziane, że ma być ona BIAŁA. Zasadniczo taka nadal jest, tylko dodatek sproszkowanego złota powoduje, że staje się różowa w całej masie, a w wytycznych chodziło głównie o brak malatury, która sama w sobie może być przepiękna, natomiast zaburza odbiór formy. Tym sposobem do Iny/Doroty dołączyła filiżanka wiedeńska, którą na własny użytek nazywam Teresą.
Zaledwie półtora roku temu na świecie pojawiła się porcelana szmaragdowa, której "tajnym" składnikiem jest... szmaragdowy pył, a jej wynalazcą nie kto inny tylko właściciel AS Ćmielów.
Projekt filiżanki wykonanej z tej porcelany, również wymyślił pan Adam i nadał jej imię na cześć swojej córki - Pola.

piątek, 28 października 2022

Fuck cup

Wchodząc coraz głębiej w świat porcelany, pływając w oceanie internetu, trafiłem na przedmioty wytwarzane przez słowaczkę, mieszkającą i tworzącą w NYC Stepankę Horalkovą.
Na cienkościennej porcelanie drukuje ona różne słowa i wyrazy. Cena jak dla polskiej "piguły" horrendalna, ale uparłem się, że prędzej lub później muszę mieć od niej jakieś naczynie, które swoją drogą zdobyć nie łatwo, bo artystka sporadycznie ogłasza sprzedaż produktów na IG, a rzeczy rozchodzą się jak ciepłe bułeczki w przeciągu paru godzin.
Gdy już w końcu zdecydowałem się wydać zaskórniaki i upolowałem jeden z kubków, z duszą na ramieniu zastanawiałem się i czekałem, czy coś tak kruchego przetrwa podróż przez pół świata, która trwała wyjątkowo długo (prawie miesiąc) i odbyła się przez... Jamajkę!
Ostatecznie wielgachny kubas, który jak na swoje gabaryty jest bardzo lekki (wszakże to porcelana), pięknie prześwitujący pod światło oraz ozdobiony złotym napisem FUCK, dotarł z imienną dedykacją oraz porcelanowym znaczkiem "love", w moje spragnione łapki.

czwartek, 24 marca 2022

Porcelain flying little pig


Jak sobie założyłem, tak NIE zrobiłem. Miałem kolekcjonować TYLKO filiżanki z białej porcelany, bez zbędnej malatury, a tu nagle skrzydlata miniświnia!

Gdy kupowałem poprzednio prezentowaną "główkę", nie byłem w stanie powstrzymać się przed dołożeniem jej do zamówienia. Nadal wmawiam sobie, że to jednorazowy wyskok, a figurka będzie aniołem stróżem tej kolekcji.

Porcelana, nazywana jest również białym złotem, to materiał cenny, bo... kruchy. Chwila nieuwagi i po bibelocie. Gdy recepturę jej wytwarzania sprowadzono do Europy, była nieodłączną towarzyszką czarnego złota, czyli węgla, bo w procesie jej wytwarzania, wymagana jest bardzo wysoka temperatura, dlatego porcelanowe manufaktury, powstawały w węglowych zagłębiach i z tego powodu prosię dumnie stanęło na karbonowej bryle.

Obecnie wykorzystuje się głównie piece elektryczne, więc to już historia, którą pięknie snuje Edmund de Waal w książce "Biały szlak", wydanej przez Wydawnictwo Czarne, które bardzo lubię, choć komiksów nie wydaje, ale nie dość, że książki od nich są pięknie wydane, to mają szczególnie interesującą mnie serię pt. "Menażeria".

środa, 16 marca 2022

Tylko jedno w głowie mam...

Czy Szkoci mają hopla na punkcie porcelany, będąc w rodzinie narodów anglosaskich?

Nie mam pojęcia!!!

Natomiast w tym kraju dzieje się historia ćpunów, opisana w powieści "Trainspotting", napisanej przez Irvine'a Welsh'a. Jej ekranizacja jest moim numero uno wśród filmów, a pochodzący stamtąd monolog, zaczynający się słowami CHOOSE LIFE, stał się moim życiowym mottem.

W przypadku porcelanowej główki , zakupionej od Ende Ceramics, pozwoliłem sobie na małe odstępstwo od założeń gromadzonej kolekcji, gdyż poprosiłem o wspomniany wyżej cytat, wymalowany złotymi literami.

Towarzyszący polaroidom komiks, został wydany przez Wytwórnię Słowoobraz. "Prison Pit" jest totalną, odjechaną jazdą bez trzymanki, gdzie wszystkie wydzieliny i kończyny fruwają jak stado jerzyków, a czytelnik myślący, że autor wyprztykał się z chorych pomysłów, zostaje bez przerwy zaskakiwany z każdą kolejną stroną.


poniedziałek, 18 października 2021

Falująca porcelana

Filiżankę od Villeroy&Boch kupiłem spontanicznie z moim pierwszym partnerem. Podczas spaceru po Lublinie, natknęliśmy się na salon tejże firmy i romantycznie zamarzyliśmy pić wspólnie kawę z takich naczyń na starość. Nasze drogi niestety się rozeszły, pozostały ciepłe wspomnienia i tenże bibelot.

Komiks "Fale" nawiązuje do firmowej nazwy kubeczka New Wave i opowiada o odchodzeniu bliskiej osoby, a w tle snuje historię sufringu.

poniedziałek, 3 maja 2021

Porcelany trwanie

„Gdyby ktoś umiał spojrzeć na nas z góry, zobaczyłby, że świat jest pełen ludzi biegających w pośpiechu, spoconych i bardzo zmęczonych, oraz ich spóźnionych, pogubionych dusz" Olga Tokarczuk 

Porcelanę wynaleziono w VII wieku w Chinach, a receptura jej wyrobu była tak ściśle strzeżona, że musiało minąć 1000 lat, żeby zacząć produkować ją w Europie, gdzie nazywano ją białym złotem, gdyż osiągała ceny porównywalne do kruszcu. Trzeba zaprząc wszystkie cztery żywioły, żeby stworzyć tą wysokiej jakości, białą, przeświecającą, brzęczącą ceramikę. Najpierw skałę zmieszać z wodą, aby ukształtować odpowiednią formę, następnie wysuszyć na powietrzu, by na końcu wypalić w temperaturze ponad 1000 °C.

Papier również został wynaleziony w Chinach, przed narodzinami Chrystusa. W tym przypadku z materii organicznej pochodzenia roślinnego, przy zastosowaniu już tylko dwóch żywiołów (wody i powietrza), uzyskujemy materiał do zapisu myśli, ale nie tylko. We wspomnianym wyżej kraju, wymyślono również wykonane z papieru kubki do serwowania herbaty.

Tyle tytułem wstępu, by powolutku dojść do myśli przewodniej niniejszego wpisu. Jakoś pod koniec zeszłego roku, powolutku zaczęła we mnie wzrastać pasja do kolejnego (obok komiksu w formie papierowej), (nie)potrzebnego życiowo hobby - CERAMIKI, ze szczególnym wskazaniem na filigranową porcelanę. Najpierw surfowałem po odmętach internetu, w poszukiwaniu kolejnych twórców, dzieł, producentów, by w końcu zdecydować, że będę zbierał FILIŻANKI. Jednak nie wszystkie jak leci, tylko takie, które zauroczą mnie swoją FORMĄ, nie zaburzoną MALATURĄ, czyli białe jak śnieg małe naczynka. Potem rozpoczął się etap poszukiwań tej pierwszej w kolekcji. Trop myślowy był następujący, skoro chcę mieć tycią porcelanę, to może zacznę od produkującej ją malutkiej fabryczki, więc wpisałem w wyszukiwarkę manufaktura porcelany i... BINGO!!!

Manufaktura Porcelany to krakowskie, otwarte studio, gdzie tradycyjny materiał spotyka nowoczesny design i nutę poczucia humoru. Zamurowało mnie gdy spojrzałem na asortyment, wśród których jest porcelanowa filiżanka, w kształcie lekko zgniecionego, papierowego kubka. Pomysł genialny w swojej prostocie, do tego łączący trzy chińskie wynalazki w jedno! Zadzwoniłem, zamówiłem i przyszła... w siedmiu kawałkach.

Oczywiście Pani Liliana Sztybel (Szefowa MP), nie miała żadnego problemu z przyjęciem reklamacji. a niefortunne zdarzenie przyjąłem za dobry omen, bo nie dość, że porcelanę tłucze się na szczęście, to skorup była szczęśliwa liczba. Znowu w ruch poszedł internet i tak trafiłem na Michała Łazarza, który w ramach nauki japońskiej sztuki naprawy ceramiki, nieodpłatnie zgodził się ją skleić. Jeżeli ktoś również chciałby skorzystać z takiej miłej przysługi, to mam pozwolenie na podanie kontaktu. Jedynie trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo gościu faktycznie łączy starożytną metodą za pomocą laki (współcześnie można to robić przy pomocy klejów szybkoschnących), co przy dobrych wiatrach trwa około miesiąc, a że robi to w czasie wolnym, to czekałem na zwrot prawie trzy miesiące. Nie był to czas, a tym bardziej hajs stracony, bo przy ewentualnie złych intencjach rzemieślnika, straciłbym nic nie warte skorupy i pieniądze za wysyłkę, a wgłębiając się w sekrety i filozofię wspomnianej techniki, w głowie również następował remanent i kiełkowały kolejne pomysły.

Miseczka pękła w odłamków stos - taki los. 

Nie da się cofnąć czasu i wrócić do stanu przedmiotu sprzed momentu rozbicia, nie da się scalić bez śladu tego, co zostało złamane. Zamiast więc ukrywać skutki tego, co się stało, Japończycy postanowili te niedoskonałości nie tylko wykorzystać, ale wręcz wyeksponować. KINTSUGI to coś więcej niż sztuka naprawiania naczyń. To koncepcja filozoficzna, która zachęca nas do pogodzenia się z mijającym czasem i przeciwnościami losu. Podobnie, jak podkreślone złotem pęknięcia, nie powinniśmy wstydzić się naszych niedoskonałości, błędów i porażek, które nas ukształtowały, a eksponować je i podkreślać w komunikacji z otoczeniem. Ludzie, którzy ujawniają swoje słabości, cierpienia, pomyłki, stare rany lub błędy, stają się silniejsi i bardziej autentyczni.

10 ZASAD KINTSUGI
  1. Nie unikniesz nieprzewidzianych zmian 
  2. Twoja codzienność może być niezwykła 
  3. Zwolnij i naprawdę doceń to, co masz 
  4. Rozwijaj swoją kreatywność i myśl poza schematem 
  5. Ucz się na własnych i cudzych błędach 
  6. Błędy prowadzą do prawdy 
  7. Blizny sprawiają, że jesteśmy piękniejsi i silniejsi 
  8. Ideały nie istnieją, a perfekcjonizm jest zgubny 
  9. To, co niedoskonałe, jest autentyczne 
  10. Uwierz w siebie: jesteś silniejszy, wytrwalszy i bardziej pomysłowy niż myślisz

Według tej sztuki wszelkie niedoskonałości to dary, z którymi trzeba żyć i nosić je z dumą, a nie wstyd, który należy w sobie tłumić. Pozwala to w pełni wykorzystać Twój potencjał, podkreślając przy tym wagę prawdziwego piękna. Nasze rany traktowane są jako zalety, zamiast ciągłej gonitwy za czymś lepszym, innym i droższym.

"Sklejona złotem czarka to metafora kruchości i trwałości, przeszłości i teraźniejszości, przaśny materiał spojony cennym. Tak możemy skleić się i my sami w życiu w nową całość. Nie jest prawdą, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Sklejeni będziemy krusi i popękani, ale cali." Joanna Bator 

Przecież o tym wszystkim fizolofuję na tych łamach od prawie dziesięciu lat i choć potykam się i uczę na błędach, nie doszedłem do tak oczywistych wniosków!

Finiszując myśli i ten wpis, postanowiłem ruszyć z kolejnym projektem, który łączyłby moje trzy obecne pasje: porcelanę, komiks (oraz inne ciekawe lektury, koniecznie w wersji papierowej) oraz polaroidy, czyli będę robił zaaranżowane zdjęcia tymże artefaktom. Na pierwszy ogień idzie prezentowana filiżanka z odzysku, zestawiona z picturebookiem napisanym przez Olgę Tokarczuk i przepięknie zilustrowanym przez Joannę Concejo, z jakże wymownym tytułem "ZGUBIONA DUSZA", opowiadającym o jej poszukiwaniu.