sobota, 19 czerwca 2010

Saturday Zbok Fever 12

Na fotografii Evan Vale, sfotografowany przez Petera D Browna.
Prawdopodobnie jest to najbardziej trendy sposób, prezentowania męskiej bielizny na zdjęciach reklamowych.
Mi się podoba.
Chciałbym też złożyć pewną deklarację, że jeżeli uda mi się dobrnąć do setnej odsłony SZF, zaprezentuję siebie w ramach Ciacha Tygodnia, jako zmurszałego piernika ;D

Filmowo, coś ABSOLUTNIE WAŻNEGO dla każdego z nas, choć pokazane z przymrużeniem oka.
Podstawowy BLS, czyli resuscytacja człowieka po zatrzymaniu parametrów życiowych.
Coś czego w krajach skandynawskich uczą dzieci w przedszkolu, a u nas dorośli potrafią najwyżej na pogotowie zadzwonić ;-(

Dla ociężałych umysłowo zamieszczam instrukcję słowną:
1. Sprawdź bezpieczeństwo wokół miejsca zdarzenia.
2. Jeżeli teren jest zabezpieczony, sprawdź czy poszkodowany jest przytomny.
3. Jeżeli nie odpowiada, dzwoń, wołaj, poproś o wezwanie pogotowia ratunkowego - dla przypomnienia nr 112.
4. Wypatruj, wysłuchuj i wyszukuj oznak oddechu.
5. Gdy brak takowych, udrożnij drogi oddechowe przez odchylenie głowy w tył.
6. Wykonaj dwa oddechy, zatykając mu nos i wdmuchując powietrze w usta (klatka piersiowa powinna się unieść).
7. Znajdź środek klatki piersiowej, odrobinę powyżej końca mostka i uciskaj dość mocno i szybko 30 razy.
8. 2 WDECHY i 30 UCIŚNIĘĆ po pięć cykli (około 2 minuty), po czym sprawdzasz czy pojawił się oddech i tętno.
9. Jeżeli nie, kontynuujesz aż do pojawienia się oznak życia, przyjazdu fachowej pomocy lub Twojego wyczerpania, a wierz mi że jest to męczące.

piątek, 18 czerwca 2010

Fafik's travels 4 - Rosja: Petersburg - Pietropawłowsk



Z zakładaniem tego Petersburga to było tak, że Rosjanie kilka wieków prztykali się ze Szwedami, ostatecznie Peter dał im łupnia pod Połtawą w 1709 roku, a pięć lat wcześniej zdobył Nyenshants (Newską Redutę) i tuż obok na maleńkiej wyspie, wybudował twierdzę.
Po części stało się tak dzięki naszemu krajowi, bo w tym czasie Karol XII wojował też z jeszcze wówczas potężnym Lachistanem.
Zatem Twierdza Pietropawłowska dała podwaliny całemu miastu, które wbrew bagienno-zalewowym pozorom było zajebistą miejscówką, gdyż dzięki temu Rosja zyskała dostęp do Bałtyku.
Budując warownię, car piekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Pokazywał Szwedom i innym krajom, że on teraz rządzi w tym miejscu, a po drugie na terenie samej twierdzy kazał wybudować cerkiew, zrywającą z dotychczasowymi kanonami rosyjskiego budownictwa, czyli bogato zdobionymi, bulwiastymi wieżyczkami etc. Jej strzelista, złocona iglica z aniołem na szczycie miała oświecać ciemny lud rosyjski. Jest najwyższą (122,5 m) petersburską budowlą, najwyższym soborem w Rosji i szóstą katedrą w Europie.

Na teren kremla, czyli umocnionej warowni, otoczonej niedostępnymi murami, z własnym soborem, więzieniem i garnizonem, wkracza się przez najstarszy w Petersburgu most Iwanowski,

przy którym na paliku stoi zając, symbol wyspy na której jest twierdza.

Po minięciu biało-żółtej bramy Iwanowskiej, staje się przed jedynym łukiem triumfalnym z czasów Piotrka, bramą Piotrowską.

Na jej pedymencie znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca apostoła Piotra wyganiającego z nieba Szymona Maga (jest to alegoria carskiego boskiego statusu).
Za bramą znajdują się już właściwe budynki warowni, z których najbardziej interesujący jest Sobór św. św. Piotra i Pawła. Wybudowany jako regularna bazylika z nawą główną i dwiema bocznymi, a nie jak dotychczas na planie krzyża greckiego.
Wnętrze jest wyjątkowo jasne, dzięki wielkim oknom, posiada 30-metrowy ikonostas, a całość "zagracona" jest monarszymi sarkofagami,

gdyż w chwili obecnej jest to nekropolia Romanowów, czyli taki ichni Wawel.
Oczyma wyobraźni widzę jak chowają tam po śmierci Putina hi hi.

Z murów warowni rozciąga się malownicza panorama na Newę i najbardziej reprezentatywną cześć Petersburga z Pałacem Zimowym na czele.


czwartek, 17 czerwca 2010

Fafik's travels 4 - Rosja: Petersburg - Ermitaż



Pałac Zimowy jest gigantyczną budowlą, jednak nie wystarczył na pomieszczenie wszystkich dzieł gromadzonych przez Romanowów.
Największą kolekcjonerką sztuki była caryca Katarzyna II, która zebrała tyle różnorodnego "badziewia", że musiała dobudować kolejno: Mały, Stary i Nowy Ermitaż.

Swoje przysłowiowe trzy grosze dorzuciła Władza Ludowa, rabując podczas wojny różne "bibeloty" w zdobytych krajach oraz przenosząc kolekcje z innych pałaców (m.in. Jusupowa). Uzbierało się tego tyle, że kolejni administratorzy i pracownicy, pozwolili sobie "parę" rzeczy "pożyczyć", bez większego uszczerbku dla całości.
Tak powstało największe muzeum sztuki w Europie - ERMITAŻ.
Jest tutaj absolutnie wszystko i łatwiej wymienić czego nie ma.
Obrazy, rzeźby, bibeloty, przedmioty AGD, biżuteria, od starożytności po współczesność.

Srebrna waza na wino, wielkości małej wanny


Niewielka fontanna w jednej z komnat


Sanie

Najbardziej reprezentatywne przedmioty są wystawiane, ale spora część leżakuje w archiwach lub zostały przekazane do filii tegoż muzeum, otwartych w innych krajach.

Zwiedzanie rozpoczyna się od Wielkiego Apartamentu, czyli pięciu komnat recepcyjnych, w których odbywały się publiczne uroczystości, dworskie festyny, wielkie ceremonie wojskowe oraz audiencje.
Prowadzą do niego Schody Jordanowskie (podobno przepiękne), były niestety w kapitalnym remoncie.
Kolejno zwiedzane sale to:
Sala Feldmarszałkowska - booooooring... oprócz pozłacanej karety koronacyjnej;
Mała Sala Tronowa - obita aksamitem, za obrazem wisi obraz przedstawiający Piotra I i Minerwę;

Sala Herbowa - remont,
Galeria 1812 roku - prezentuje 335 portretów rosyjskich bohaterów wojny z Napoleonem;

Sala św. Jerzego lub Wielka Sala Tronowa - parkiet wykonany z 16 gatunków drewna.

Opuszczając Wielki Apartament trzeba już się zdecydować jaką część kolekcji chcemy oglądać.

Można legalnie robić zdjęcia po wykupieniu dodatkowej opłaty.

"Dwie siostry" z okresu błękitnego - Pablo Picasso


Wspólny "Taniec" - Henri Matisse


Kompozycja "Kobieta (z psem) w ogrodzie" - Claude Monet & hds


Śliczna Pani - tytułu i malarza niestety nie pamiętam (może ktoś pomoże?)


"Amor i Psyche" - Antonio Canova


Tak na starość będzie wyglądał mój Pan ;-)

Wycieczka zajęła mi bez mała cztery godziny, a i tak ograniczyłem się tylko do dzieł "obowiązkowych". Głowa po tych wszystkich atrakcjach napierdalała, łapki bolały od kilometrów przewędrowanych po korytarzach, oczy szczypały od podziwiania zgromadzonego dobra, a w nozdrzach pozostał nieznośny zapach kociej szczyny, gdyż zwierzęta te przebywają tam przez cały czas.
Żeby zwiedzić całość, mentalnie brandzlując się nad każdym wytworem rąk ludzkich, potrzeba kilku dniu.

środa, 16 czerwca 2010

Fafik's travels 4 - Rosja: Petersburskie rezydencje



Zakładając miasto, car Piotrek wybudował nad brzegiem Newy, skromny (12 na 5 na 2,5 metra) domek, z sosnowych bali, pomalowanych na czerwono, posiadający sień i trzy izby.
Jest to pierwszy i najstarszy budynek w mieście, więc żeby nie niszczał od srogich, podbiegunowych zim, w 1877 roku zapakowano go w szklano-ceglaną gablotę.

Piotrula w ogóle był chłopakiem nie przepadającym za przepychem, więc w latach 1710-14, kazał sobie postawić dosłownie naprzeciw domku, na drugim brzegu rzeki, dwukondygnacyjny, szesnastoizbowy, ceglany Pałac Letni, gdzie w przylegającym do niego „ogródku”, zaznajamiał Rosjan z panującymi wówczas zwyczajami, zabawami i manierami europejskich dworów.

Jego córka Ela, nie była już tak powściągliwa i zleciła wybudowanie Pałacu Zimowego, który wyraźnie wyróżnia się w nadrzecznej panoramie.
Stanowi skończony symbol potęgi Imperium Rosyjskiego.
Powstał (1754-62) on na planie kwadratu (fasada mierzy 200 m), dwa piętra z parterem posiadają razem około tysiąca pomieszczeń.


Wnuczek Elki, Paweł wkurzył się na swoją mamuśkę Kaśkę, tę od rozbiorów i koni ;-) i zrywając z jej polityką na różne sposoby, postawił sobie Zamek Michajłowski (Inżynieryjny) w miejscu jej rozebranej rezydencji.
W ogrodzonym fosą i kanałami gmaszysku knuł, intrygował i lękał się o swoje życie.

W głębi miasta, nad brzegiem rzeki Mojki, stoi kolejny pałac, w kolorze majtkowego różu. Jego elegancka, kwieciście barokowa fasada, nie bez powodu przypomina Pałac Zimowy, ponieważ najbogatszy grand carycy Elżbiety, Siergiej Strogonow, zamówił swoją siedzibę, u tego samego architekta (F.B. Rastrellego), który projektował chałupę jego szefowej.

Nad brzegiem tej samej rzeczki jest przypominający koszary, klasycystyczny pałac księcia Jusupowa.
Z zewnątrz nie zachwyca, ale wnętrza ociekają od złota.
Słynie on jednak z faktu, że tutaj książę wespół z kolegami, zaczął mordować (truć) Rasputina (tego z wielkim… ego), później jeszcze do niego strzelano, zmiażdżono pałką czaszkę, a na koniec utopiono go w Małej Newce, dopiero to poskutkowało, takie to żywotne bydlę było.

Przy Newskim Prospekcie, najbardziej reprezentacyjnej i ekskluzywnej ulicy Petersburga, stoi wiele pięknych budowli, jednak mnie zachwyciły trzy.
Dom Jelisejewa, z wielkimi łukami obramień witraży i alegorycznymi posągami Handlu, Przemysłu, Sztuki i Nauki to piękny przykład art nouveau i finezyjnego wykorzystania stali, betonu i szkła.

Narożny budynek (1904 rok) z wieżyczką zwieńczoną wielką kulą i orłem poniżej, oraz fasadą ozdobioną uskrzydlonymi kobietami – galionami to secesyjna siedziba firmy Singer, produkującej maszyny do szycia. Obecnie znajduje się tam księgarnia z kawiarnią.

Budynek firmy futrzarskiej F.L. Mertensa (1912 rok), zbudowany ze zbrojonego betonu, posiada olbrzymie, łukowate okna, nawiązuje do klasycyzmu i wywarł wielki wpływ na petersburski modernizm.

wtorek, 15 czerwca 2010

Fafik's travels 4 - Rosja: Petersburg - Hotel Tradition



Petersburg pod względem noclegowym, niestety nie należy do łatwych i tanich.
W okresie Białych Nocy przyjeżdża tutaj masa ludzi, więc hotele są drogie, a i miejsce trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, żeby znaleźć coś sensownego.

Kilkudniowe zamieszkanie w jednym miejscu, wiąże się z koniecznością obowiązkowego zameldowania ;-)

Mieszkaliśmy w uroczym hotelu Tradition.
Znajduje się on w kamienicy, nad brzegiem Newy, na Wyspie Pietrogradzkiej, czyli tej na której car Piotrek rozpoczynał eksploatowanie tego terenu.
Niestety widok z okien jest na ulicę, albo na podwórko tego budynku.

Kto by się jednak tym przejmował, skoro przez 18 godzin zwiedza się miasto, a wraca tylko na chwilkę drzemki.

Obsługa jest bardzo miła i przyjazna, z w miarę dobrze opanowanym angielskim, jak na rosyjskie standardy. Zawsze można było zrobić mix językowy anglo-rosyjsko-migowy i jakoś się dało ;D

Przyjemne pokoje, bardzo dobrze wyposażone (darmowy internet, wypasiona lodówka, sejf, plazma i nawet czajnik, co się rzadko zdarza).
Grube kotary w oknach, pozwalają oszukać organizm, żeby mógł choć chwilę się zregenerować w czasie snu na wygodnych łóżkach.
Łazienka z podgrzewaną podłogą i obszerną kabiną prysznicową, ozdobiona dość tandetną płaskorzeźbą.

Jedynym prawdziwym minusem hotelu są dość skromne śniadania, przez co dzień w dzień jadłem praktycznie to samo, bez krztyny fantazji i polotu.

Lokalizacja jest bardzo praktyczna.
Dwie różne stacje metra: Gorkowskaja (niebieska) i Sportiwnaja (fioletowa) są około 10 minut spokojnym spacerem od hotelu.
Również do największych atrakcji turystycznych miasta jest stąd niedaleko, choć sama wyspa pod tym względem nie powala na kolana.
Twierdza Pietropawłowska, Park Aleksandrowski, Domek Piotra, Aurora i meczet

to wszystko, co jest tutaj warte obejrzenia.
Z drugiej strony właśnie tutaj odkryliśmy naszą ulubioną rosyjską restaurację, o której napiszę niedługo.

O samym hotelu można poczytać jeszcze tutaj i tutaj.

Fafik's travels 4 - Rosja: Petersburg




Miasto, które tym razem było mi dane zwiedzać, zmieniało swoją nazwę, jak miesiączkująca dziewczyna majtki, a przecież jest stosunkowo młode (307 lat).
Petersburg
Piotrogród
Leningrad
Sankt Petersburg
nazywane też: Petropolisem, Piterem lub Wenecją Północy.
Założone przez zafascynowanego Europą Zachodnią, cara-golibrodę Piotra I,

u ujścia jednej z najkrótszych, a zarazem największych rzek europejskich - Newy, wypływającej z największego jeziora kontynentu - Ładogi.
Jest najdalej wysuniętym na północ miastem tej wielkości.
Jego rozmach i ogrom autentycznie przytłaczają, a jeżeli dodać do tego białe noce, kompletnie rozstrajające zegar biologiczny, to turysta może poczuć się lekko… oszołomiony.

Fakt, że zostało wybudowane na niestabilnym, bagiennym podłożu, notorycznie zalewanym przez powodzie, daje obraz triumfu człowieka, a szczególnie Ruska nad przyrodą.

Nie dziwi zatem, że wiele państw na widok takiej potęgi lało pod siebie ciepły mocz i spieprzało skowycząc gdzie pieprz rośnie.
No chyba, że to byli harde Polaczki, przez co byli kilkakrotnie, „pacani” po pupie dla przykładu ;-)

Wielka Historia, mocno odcisnęła tutaj swoje piętno.
Petersburg był stolicą carskiej Rosji, a w 1917 roku, wystrzałem z „Aurory”, dano sygnał do rozpoczęcia Rewolucji Październikowej, która odmieniła oblicze tej ziemi.

Nie bez powodu zmieniono nazwę na Leningrad, bo przechadzając się jego uliczkami, co trzecia kamienica ozdobiona jest tablicą, że był w niej Lenin;-)
Przez co w wyobraźni odmalował mi się obraz Ojca Rewolucji, jako nieroba i bumelanta, który mieszkał sobie tu i tam u znajomych i z tego lenistwa podburzał prosty lud.


Metropolia usytuowana jest na kilku wyspach, połączonych zwodzonymi mostami

oraz pięcioma! liniami, najgłębszego na świecie metra.

Wjeżdżając w jego czeluści miałem wrażenie jakbym wkraczał do tolkienowskiej Morii.

Najbardziej atrakcyjna część miasta, jest kwadratem około 4 na 4 kilometry, także spokojnie da się wszystko zwiedzić na piechotę, tylko potrzeba na to kilku dni, żeby uczynić to dobrze ;-)
Jeżeli nie mamy ochoty na sen w nocy, jesteśmy niestety w zwiedzaniu ograniczeni tylko do jednej wybranej wyspy, gdyż metro nie jeździ, a mosty podniesione, żeby wielkie statki mogły przemknąć przez miasto.

niedziela, 13 czerwca 2010

Qltury week 11

Kalendarzowe lato jeszcze nie rozpoczęte, a kulturalny sezon ogórkowy już trwa.

1. Bałtycki Festiwal Komiksu w Gdańsku już za dwa tygodnie, więc organizatorzy zaprezentowali pełen program imprezy.

2. Kinowo, jedynie "Istota" wzbudza moje umiarkowane zainteresowanie.
Po obejrzeniu zwiastuna, można pokusić się o stwierdzenie, że będzie to coś w stylu "Gatunku".

3. Wyjątkowo piszę o premierze książki.
Już 17 czerwca o godzinie 20, na Małej Scenie TR w Warszawie, odbędzie się premiera książki "Art Pride". Napisana przez Pawła Leszkowicza, kuratora wystawy "Ars Homo Erotica" (pisałem o niej w poprzedniej odsłonie QW) i niejako jej towarzysząca.

4. W nadchodzącym tygodniu bloga przejmuje Fafik, żeby zdać obszerną relację z naszej ostatniej podróży.