Właściwie nie ma najmniejszego sensu cokolwiek o nim pisać, bo już chyba wszystko zostało opowiedziane w piosenkach, obrazach, filmach, wierszach, zdjęciach, prozie, rzeźbie, komiksie.
Mało kto tam był, choć wielu by chciało, aby zobaczyć te wszystkie "pomniejsze" symbole, składające się w idealną całość.
Fafik, Ty szczęściarzu! Też bym chciała się wybrać do NYC :)
OdpowiedzUsuńRównież zazdroszczę sierściuchowi ;)
OdpowiedzUsuń