
Rok jak z bicza strzelił!!!
Witałem się z Wami przy radosnych, naturalnych dźwiękach ;)
Dodatkowo przedstawiłem się cytatem z pewnej powieści, zadając zagadkę o kogo w oryginale chodzi i do teraz nie otrzymałem odpowiedzi.
Więc albo pytanie zbyt trudne, albo nikt nie czyta wstępów ;>
Pisanie tego bloga jest próbą zmierzenia się z materią, za którą nie przepadam.
Lubię czytać (prasę, książki, blogi), jednak pisanie idzie mi jak krew z nosa.
Znam swoje ograniczenia i wiem, że robię masę błędów ortograficznych, stylistycznych, składniowych oraz interpunkcyjnych.
W ramach anegdoty przywołam moją pierwszą klasówkę w LO, na której mieliśmy zrecenzować swój ulubiony film. Wziąłem na warsztat "Akademię Pana Kleksa" ;) której reżyserem wg mnie był Andrew Wajda ;D a objętość "dzieła" wyniosła... jedną stronę formatu... A5 hahaha
Jak widać pisarz ze mnie żaden, czytelnik też średni, bo przy długich wpisach na innych blogach, zaczynam się męczyć tak gdzieś przy trzecim akapicie, coraz częściej używając przewijacza ;)
Stali bywalcy pewnie zauważyli, że lubię zabawy z czytelnikiem, polegające na półanonimowym pisaniu.
Twarz jest Wam znana, przy imieniu trzeba się odrobinę pomęczyć, wtedy z nazwiskiem nie będzie już problemu.
Wystarczy uważnie czytać i klikać w sporą ilość odnośników ;>
Jak do tej pory, jeden z obserwatorów doszedł prawdy, przynajmniej oficjalnie (zapraszając mnie do grona znajomych na Facebooku).
Przyznam się szczerze, że sprawił mi tym ogromną radość, jednocześnie onieśmielając, gdyż jest to człowiek, którego pracę i prace ;> bardzo szanuję.
Myślę że na dniach, wreszcie się do niego zgłoszę, w sprawie planowanej od grudnia ;D
Tyle w ramach przydługiego wstępu, czas przejść do nudnych statystyk lol
Od marca do czerwca zaglądano tutaj sporadycznie, dopiero latem podglądactwo przekroczyło pułap 1000 na miesiąc, by na chwilę obecną zbliżać się do ośmiu tysiaków.
Całkowity licznik kliknięć przekroczył 30700!!!

SZOK!!!
Dziękuję wszystkim czytelnikom, zaglądaczom, poglądaczom i 38 jawnym obserwatorom ;-*
Szczególne podziękowania należą się trzem osobom-instytucjom:
Doro ze Starego Sadu;
mojemu prawie krajanowi
Andrzejowi Janickiemu;
oraz
Ewie z Gochą, ubranym w trzyczęściowy garnitur.
Piję za Wasze zdrowie.

W życiu bym się nie spodziewał, że komukolwiek będzie się chciało czytać wypociny jakiegoś szarego wieśniaka, tym bardziej że blog jest z serii masło maślane, czyli o wszystkim i o niczym, zatem nie ma takiej siły przyciągania jak typowy blog tematyczny.
Muszę przyznać, że zaglądacie tutaj z całego świata.
Dziesięć państw, z których wędrujecie, stanowią oprócz najliczniejszej, oczywistej Polski,
Stany Zjednoczone, Niemcy, Wielka Brytania,
Francja, Kanada, Holandia,
Włochy, Hiszpania, Brazylia i ...
Wyspa Jersey ;>
Największą publikę napędza mi Wujek Gugel oraz kilka osób, dla których przygotowałem niespodziankę dziękczynną, ale o tym wkrótce ;)
Jeszcze spora część z anonimowych czytaczy, zachodzi tutaj wpisując w wyszukiwarkę słowa-klucze: huncwota, diariusz, sardoniczny.
Moi drodzy, przeglądarki mają wygodną funkcję - zakładki ulubione ;p
Często powtarzającymi się też słowami-kluczami są:
fkk, naturyzm, nudyzm,
maszki,
jan bzdawka oraz tytuł pewnego komiksu i pewien amerykański aktor ;>
Teraz wymienię 10 najbardziej popularnych postów, zaczynając od miejsca ostatniego:
10. Króciutka
recenzja restauracji Tekstylia w Gdańsku.
Musi być dość oblegana ;)
9. Pierwszy odcinek komiksowych wspomnień.
Niestety nie przychodzicie poczytać moich wynurzeń, tylko kieruje Was tutaj Gógl, poprzez wspomniany tytuł komiksu Rosińskiego ;(
Ludzie!!! Jest tyle bardziej kompetentnych miejsc w tej kwestii!!!
8. Kolejna pomyłka wyszukiwarki, czyli
czterdziesta odsłona Qltury weeku.
Zbłądzeni internauci pragnący uśmiechu znanego aktora ;D
W jednym i drugim poście, zastosowałem już środki zaradcze, przeciw przypadkowemu przybywaniu tutaj.
7. Tym razem wielka zagadka!
Kompletnie nie mogę zaczaić, dlaczego tak podobają się Wam moje
tatuaże ;)
Jeden jedyny raz wychwyciłem w statystykach frazę "wieśniackie tatuaże" hahaha, a jednak poczytność dość duża.
Miałem nadzieję, że zachwycą Was inne
"artystyczne" dokonania ;D
6. Internetowy
żart traktujący o biseksualiźmie, wspiął się dość wysoko w stawce ;)
5. Jedna z ulubionych dziecinek tatuńcia, trafiła na piąte miejsce!
Widać
ludowa tradycja zabawiania gości, ma się dobrze w regionie, a myślałem że umiera.
Trochę szkoda, że mało kto interesuje się inną tradycją, typowo wielkanocną -
Jastrowymi wodami, od których tak naprawdę wzięło się całe
morsowanie ;D
3. Na ostatnim miejscu podium, znalazł się prawdziwy hit tego bloga, napisany przez Fafika, w którym sympatyczny psiak opisuje swój
pobyt na jednym z chorwackich kampingów, podczas
Wielkiej Europejskiej Wyprawy.
4.,
2. i
1. Okupują trzy odcinki mojego najbardziej, jak dotąd udanego dziecka, czyli
Tęczowego Komiks Boxu.
Znowu niestety muszę zauważyć, że nie trafiacie tam po wiedzę, ino oglądać obrazki.
Zboczeńcy!!! ;D
W ostatniej chwili, z dziesiątki wypadła
recenzja "Scen z życia murarza", nad czym ubolewam.
Chyba lubię
recenzować, choć robię to zdecydowanie za rzadko (obiecuję poprawę).
Staram się pisać takie, jakie sam chciałbym przeczytać, bo niestety jakieś 99% obecnie pisanych recków, to zwykłe chodzenie na skróty i pisanie streszczeń ;(
Wszystkie wspomniane wyżej tytuły zostały na rocznicową okazję przeredagowane, uzupełnione o dodatkowe zdjęcia oraz informacje;)
Ufff...
Zostały mi ostatnie dwie sprawy do napisania.
Ktoś dotrwał do tego momentu?
Sam siebie zaskakuję ;D
Najśmieszniejsze frazy z Googla:
- obrazki z lady gaga i jej przyjaciółką zboki;
- teledysk zielony ludek z marchewką;
- jak uszyć ubranko dla dziecka pani bałwankowej;
- loczki na głowie u małych chłopców;
- stosunek od tylca;
- poranny wzwód jak to nazwać;
- barchanowe gacie;
- biseksualni lublin;
wspomniane
- wieśniackie tatuaże;
oraz mój absolutny faworyt i pierwsze miejsce w googlowej wyszukiwarce, a to już nie lada osiągnięcie ;D
- całowanie dziewczyn po pindolu.
W nagrodę za internetową pomysłowość, na złość ludziom którzy jeszcze wyszukują mojego bloga według tytułu oraz przepraszając wszystkich, którzy mnie linkują od siebie, a mogą poczuć się urażeni, oświadczam że przez najbliższy tydzień, właśnie tak będzie zatytułowany mój blog hahaha
Plany na przyszłość.
Razem z Fafikiem przygotowujemy dla Was kilka projektów, czyli mamy jakieś Jokery w rękawie ;>

Z dotychczasowych pomysłów, najmniej jestem zadowolony z Qltury weeków, ponieważ bywają tygodnie gdy kompletnie nic się nie dzieje, a ja muszę coś wymóżdżyć.
Dlatego dodatkowo w tym dziale znajdzie się teraz jakaś recenzja albo wspomnienie z tego, co mnie zainteresowało/zaskoczyło, pozytywnie/negatywnie w minionym tygodniu.
Od przyszłego tygodnia ruszam z nieregularnym
Blogo(ws)Kazikiem, czyli polecanką interesujących wg mnie blogów.
Natomiast Fafik oprócz pisania relacji z podróży, zajmie się również... kucharzeniem, choć wcale tego nie potrafi ;D
Cykl będzie się nazywał
Bizarre Bite.
Na koniec krótkie wyjaśnienie, czyli brutalna dekonstrukcja mitu.
Wielu wnioskuje, że skoro Fafik zdaje relację z podróży, to pewnikiem byłem tam razem z nim.
Nic bardziej mylnego.
Fafik jest bytem stworzonym na wzór skrzata ogrodowego ojca Amelii.
Ktoś jeszcze pamięta ten film?
Zatem często podrzucam go znajomym, jadącym w interesujące rejony świata, a wtedy on pisze że był na wyjeździe służbowym, dlatego opisy z tych wypraw bywają bardziej lakoniczne ;)
Dziękuję jeszcze raz, że byliście z nami przez ten rok i zapraszam na kolejne wspólne, szalone lata.