Dom nad jeziorem stoi... Jego wykańczanie również. Znaczy coś tam zostało zrobione, ale nie w takim tempie, w jakim bym sobie życzył. Zamiast robić cokolwiek maluśkimi kroczkami, prokrastynuję dookoła głównego tematu, czyli dokończyłem szklane ściany pod domkiem letniskowym, dbam o ogródek i kwiatki, poprawiam i reperuję jeziorne nabrzeże.
Dzisiaj wybiórczo pieliłem pole, czyli wyrywałem dwa gatunki roślin, a zostawiałem całą resztę "chwastów", żeby się rozsiewała i wzmacniała, tworząc przez kolejne lata namiastkę kwietnej łąki. Przez cały dzień ogarnąłem zaledwie ułamek całego pola, a zebrane "plony" posłużyły do swoistego faszynowania drogi dojazdowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz