Od zawsze fascynowały mnie świetliste festiwale, gdzie ogień gra główną rolę. Noc Kupały (skakanie przez ognisko, puszczanie wianków, poszukiwanie kwiatu paproci), Adwent (odpalanie czterech świec co tydzień, wieczorne roraty z lampionami), Święto Zmarłych (masowe zapalanie zniczy na grobach), żydowska Chanuka (dziewięcioramienny świecznik), hinduskie Diwali, czy azjatyckie święta lampionów i wiele innych. Dzisiaj obchodzimy chińskie Yuanxiao, podczas którego w pierwszą pełnię nowego roku, zapala się czerwone latarnie.
Z racji tego, że ostatnio w jednym terminie nagromadziło się u mnie ptasich trucheł, pomyślałem sobie że zrobię im przy okazji tego święta pochówek nad jeziorem, robiąc też z nich magiczne totemy, strzegące granic posiadłości.
Zrobiłem z nich mumie. Najpierw ich ciała zabandażowałem, nogi obwiązując czerwoną włóczką, a na piersi ułożyłem szkaplerze z muszli św. Jakuba i jednogroszówek.
Później je całościowo zawoskowałem, a na koniec zagipsowałem przez co wyglądały jak... szynki.
Przez całą noc leżakowały jeszcze przed taty portretem pogrzebowym, z położonymi na nich agatem, kryształem górskim oraz srebrną monetą, by po zmroku, w świetle księżycowej pełni, ostatecznie spocząć w grobach. Kawka strzegąca drogi dojazdowej, jastrząb spoczął od strony lasu, natomiast czapla pilnuje ścieżki nad jezioro. Na ostatniej stronie usytuowany jest zwierzęcy. cmentarz.






