poniedziałek, 18 listopada 2013

Randomowy hudefak

czyli jak z wziętego modela stałem się anonimową gadającą głową komiksową :)
O dzięki Ci Maćko Pałko!!!
:DDD

sobota, 9 listopada 2013

Szpitalna farsa

Kolejna anegdotka o tym, że wśród personelu medycznego zdarzają się medyczni debile.

Pielęgniarka z mojego szpitala, którą znam z widzenia, właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży...
...
... w ósmym miesiącu.

o_O

Dotychczasowy brak miesiączki brała za zaburzenia hormonalne, które podobnież jej się zdarzały.

Od siebie dodam, że przynajmniej umi kolorowo oczy pomalować.

czwartek, 31 października 2013

Pogoda ducha


Pamiętam jak w dzieciństwie oglądałem z babcią ten klip w telewizji.
Staruszka spurpurowiała i rzekła:
- Nie lubię tej lafiryndy! Zobacz wnuczku, jak ona może się tak lubieżnie kłaść na tej wykładzinie?
Przyznałem jej rację...

Przepraszam Pani Haniu.
Teledysk może ciut nudnawy, ale tekst piosenki bardzo mądry i życiowy.

Ciekawe co Babunia pomyślałaby na temat tego co aktualnie robię...?

czwartek, 17 października 2013

Ofelion i Salwinia

Taki tytuł mógłby mieć współczesny poemat romantyczny.
Rzeczywistość jest jednak bardziej prozaiczna, choć nie jest wolna od wielkich wzruszeń.
Podczas dzisiejszych poszukiwań odpowiedniego pleneru dla Ofeliona, doszedłem do jednego z wielu starorzeczy wiślanych.
Ot smętne, przypruszone liśćmi oczko wodne, idealnie nadające się na kolejne zdjęcie z cyklu.
Rozkładając sprzęt, jednocześnie prowadząc rozgrzewkę przed skokiem do wody, zauważyłem JĄ.
Pływała samotnie przy brzegu, kusząc nienaturalną o tej porze roku zielonością drobnych listków.
Po latach poszukiwań, mogę wreszcie dodać do kolejnych, rzadkich zdobyczy przyrodniczych Salwinię pływającą. Jedyną polską paproć wodną, wpisaną do Czerwonej listy roślin i grzybów Polski w grupie gatunków narażonych na wymarcie.
Moja radość była przeogromna i rozpaliła w sercu taki żar, że bez zwyczajowych protestów i ociągania się (woda już nie zachęca do kąpieli) zrobiłem wspólny portret razem z nią i jej siostrami.

Wracając brzegiem Wisły w radosnych podskokach, zobaczyłem że w maleńkiej zatoczce pluskało się całe stado tych cudownych istotek.
Prawie posrałem się ze szczęścia!!!
Warto robić Ofeliona!!!

sobota, 21 września 2013

Bizarre bite 8 - Grillowany pstrąg w sosie malinowym

Oj zapuściłem trochę bloga pod względem kulinarnym, bo od ostatniego Bizzare Bite'a minęło ponad 1,5 roku!
Sezon grillowania już za nami, jednak postanowiłem podzielić się z Wami, przepisem na rybę z grilla w wersji jesiennej.
Z góry przepraszam za dość marnej jakości zdjęcia, ale danie było przygotowywana przed zmrokiem, w miejscu gdzie brak sztucznego oświetlenia.

GRILLOWANY PSTRĄG W SOSIE MALINOWYM
Podstawą całego dania jest oczywiście pstrąg, o złowienie którego poprosiłem Pana Opheliona.
05.07.2013.
Składniki:
1 pstrąg,
1 twarde, kwaśne jabłko,
2 marchewki,
2 średnie buraki,
garść malin,
2 gałązki świeżego lubczyku,
olej rzepakowy,
ostra papryka i cukier.
Czas przygotowania: 1 godzina.

Sposób przygotowania:
Rybę patroszymy, a do brzuszka wkładamy lubczyk oraz ćwiartki jabłka. Tak spreparowane truchełko zawijamy w folię aluminiową.
Umyte, nieobrane, całe buraki oraz obraną i pokrojoną w talarki marchewkę również ładujemy do osobnego amelnium.
Ryba wędruje na ruszt, a warzywa do żaru (ogień na zdjęciu jest celowo, żeby było cokolwiek widać).
Warzyw nie ruszamy, a pstrąga pieczemy po 15-20 minut na każdym boku.
Do rozgrzanego małego garnuszka lub głębokiej patelni wlewamy odrobinę oleju i wsypujemy maliny.
Gdy owoce się rozbełtają, a płyn ulegnie redukcji, dodajemy paprykę oraz cukier (wedle upodobań smakowych).
Upieczoną, a właściwie uduszoną rybę wyjmujemy z folii, oddzielamy mięso od ości i skóry (odchodzi bezproblemowo).
Buraki obieramy ze skórki, kroimy w plastry.
Wykładamy na półmisek, razem z marchewką i jabłkami z brzucha.
Całość polewamy sosem oraz dorzucamy kilka malin (zapomniałem dodać do zdjęcia) w celach dekoracyjnych.
Et voila!

W przygotowaniu oraz konsumpcji dzielnie pomagała mi Pan Kimonek.
Dziękuję z całego serduszka!

Jeśli ryba nam zostanie, albo jeszcze lepiej jesteśmy w posiadaniu wędzonej, to na śniadanie można zrobić takie pyszne kanapki.

sobota, 14 września 2013

Refleks-Ja

Tu odbicie, tam rzeczywistość.
Gdzie jest prawda, a gdzie fałsz?
Światło daje obraz.
Ciemność inne zmysły stymuluje.
Być, albo nie być...
Narcyzem?

poniedziałek, 2 września 2013

2/3 ADO

06.07.2013.
Niesamowite jak czas zapierdziela, gdy człowiek sumiennie dzień w dzień realizuje założenia ofelionowego projektu!
Szast-prask!!! I zostało mi ostatnie 4 miesiące udawania nagiego topielca.
Niestety najlepszy okres na tego typu igraszki właśnie mija, bo znów nadchodzą deszcze, wiatry, śnieg i mróz. Dałem radę na początku, to czemu teraz nie mam dać, choć muszę z przykrością stwierdzić, że częste przebywanie w wilgotnym środowisku delikatnie zaczyna odbijać się na kondycji organizmu.

W połowie drogi w spektakularny sposób miałem możliwość pozbycia się zarostu twarzy.
Z jednej strony bardzo się cieszę, bo w żaden sposób tego nie pielęgnowałem, zatem stawało się to coraz bardziej uciążliwe, szczególnie podczas posiłków. Z drugiej strony trochę szkoda tych sześciu miesięcy hodowania sierści, bo mógłbym w grudniu spokojnie dorobić jako Święty Mikołaj.
Przy okazji mogłem znów wygolić resztę ciała, pozostawiając w spokoju włosy na głowie, jako jedyny znak mijającego czasu.
16.08.2013.
Statystyki podam tylko częściowo, a całościowe podsumowanie znajdzie się na koniec roku.
Najczęściej otwieranymi dniami są obecnie:
- dynamiczne święto trzeciego maja - 92 kliknięcia;
- mroźny pierwszy dzień wiosny - 68 kliknięć;
- zeszłomiesięczny wpis informacyjno-urlopowy - 67 kliknięć.

Otwieranie zakładek prezentuje się następująco:
- comiesięczna golizna - 394;
- performance - 377;
- info o projekcie - 368.

Kraje, z których zaglądacie na bloga, to oprócz oczywistej Polski, Rosja, Stany Zjednoczone i Niemcy.
Tak wysforowały się do przodu, że raczej nie przewiduję zmian w tej kwestii.

Łącznie kliknięto w bloga nieco ponad osiem tysięcy!
Moim zdaniem całkiem sporo, jak na stronę tak właściwie o niczym.

O źródłach ruchu póki co jeszcze pomilczę, a tylko wspomnę o jednym intrygującym zdaniu kluczu - "i live all day naked blog".
No niby staram się codziennie latać na golasa jak najdłużej, ale bloga o tym interesującym aspekcie swojego życia jeszcze nie prowadzę.
W lipcu ponownie projekt dostał rekomendację od Muzeum Sztuki Erotycznej, a dokładniej narcystyczny występ na kimonkowym wernisażu, za co serdecznie dziękuję.

Na ten ostatni kwartał odrobinę przeprojektowałem stronę, dodając etykietową statystykę.